język | wybór strony | Przewodnik po Muzeum | Wstęp do Muzeum | Sale Muzealne | nowości | biblioteka | filmoteka | fonoteka | wspomnienia

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt | tło muzyczne


Jakie wywarlo na was wrazenie pierwsze spotkanie z pracami Beksinskiego

12.03.2013, 18:22
dmochowski
W jakich okolocznosciach i z jakim uczuciem spotkaliscie sie z obrazami Mistrza? Kiedys dyrektor Tarczynski wreczyl mi plik wypracowan czestochowskich licealistow na ten temat. Niektore znich byly uderzajace wrazliwoscia i trafnoscia. Proponuje zrobic cos podobnego na tym forum by je ozywic. Bo jak sloma zapalilo sie i natychmiast zgaslo.

Piotr mochowski

13.03.2013, 16:48
teschner
Pierwsze spotkanie: rysunko-obrazy z lat 70'tych. Uderzyło mnie pewnego rodzaju metafizyczne "déjà vu". Doznałem uczucia, o którym miałem mgliste przeświadczenie, że od zawsze drzemie gdzieś w otchłani mojej podświadomości.

13.03.2013, 19:58
msbg
Miałem podobnie w pewnym sensie jak teschner. W pierwszym spotkaniu z Beksińskim uderzyła mnie jakby oczywistą bliskością tej stylistyki i świata. Miałem 16 lat, liceum, ktoś przyniósł album z Arkad z tą "mumią" na czworaka na okładce. Oglądaliśmy to w kilka osób używając wiele łaciny w zachwycie. Drugi obraz jaki mi się wbił zaraz po tym z okładki to ten nazywany "Chichotem króla". Te elementy kostne, barwa, napięcie,atmosfera.. jak nożem po oczach mi poszło... album ostro sobie wyrywaliśmy.

16.03.2013, 11:15
jeng czang
Moja przygoda również zaczęła się gdy miałam 15-16 lat,przyszłyśmy z koleżanką po imprezie czy koncercie do niej do domu,jeszcze nie do końca zeszło ze mnie to co w siebie wciągnęłam(cha,cha),ona zasnęła,a ja znalazłam na półce album Bexy(chyba był to album Bosz,duży i chyba z pejzażem na okładce). Wsiąknęłam,bo kiedy podniosłam głowę znad książki było już jasno za oknem.Tak naprawdę nie pamiętam czy to był pierwszy raz,mam takie wrażenie jak wy że znałam te obrazy od zawsze.

19.03.2013, 01:35
Wojtek Szydłowski
Pierwszy raz na żywo to Sanok i obrazy z okresu fantastycznego. To jak podejść do pieca, o którym wiesz, że spalisz się lub chociaż spopieli ci ubranie, gdy się zbliżysz. Jakbyś dotknął ręki faceta, który cyzelował te obrazy, w naszej siermiężnej Polsce wyprzedzając o stulecia poglądy i ogląd na świat. Jednocześnie tak zwykłego, którego mogłeś spotkać jedząc WieśMac'a, pewnie nawet nie zauważysz wówczas geniuszu. Ja też nie.
Reasumując: wstrząsające wrażenie i pragnienie: poznać więcej, niech skończy się już ten okres fantastyczny, musi być coś więcej. Amen.

Wyślij komentarz »


język | wybór strony | Przewodnik po Muzeum | Wstęp do Muzeum | Sale Muzealne | nowości | biblioteka | filmoteka | fonoteka | wspomnienia

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt | webmaster | tło muzyczne