język | wybór strony | Przewodnik po Muzeum | Wstęp do Muzeum | Sale Muzealne | nowości | biblioteka | filmoteka | fonoteka | wspomnienia

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt | tło muzyczne


Goście mojej galerii internetowej zorientowali się, że jakiś czas temu rozdzieliłem ją na dwie części: tę, która pod nazwą „Galeria A. Zdzisław Beksiński”, była poświęcona wyłącznie jemu i tę która pod nazwą „Galeria B. Inni artyści” była poświęcona innym twórcom, których prace pokazuję, bo cenię ich talent.

W owej „galerii A”, poświęconej wyłącznie Beksińskiemu pokazywałem jego wybrane dzieła w formie kolejnych wystaw, bez zachowania jakiegoś nadrzędnego porządku. Tak więc zacząłem, jeszcze za jego życia, od wystawy obrazów z epoki ”fantastycznej”, a potem „barokowej”. Następnie pokazałem rysunki z czasów młodości. Poczym obrazy z ostatnich dziesięciu lat jego życia etc.

Było to wszystko dość chaotyczne, a zwłaszcza fragmentaryczne. Reprodukowałem bowiem prace, które sam lubiłem i pomijałem te, które mniej mnie interesowały.

Nadszedł czas by, w piątą rocznicę śmierci Beksińskiego, wszystko to uzupełnić i uporządkować.

Tak więc, po pierwsze, zmieniam od dziś nazwę z „Galeria A. Zdzisław Beksiński”, na „Wirtualne Muzeum Zdzisława Beksińskiego”. Jednocześnie publikuję o kilkaset prac więcej, niż zrobiłem to do tego czasu. Wreszcie układam je w porządku chronologicznym, który również jest porządkiem różnych, kolejnych narzędzi jakimi posługiwał się w swej twórczości Beksiński oraz różnych stylów jakim hołdował.

To wirtualne Muzeum jest więc podzielone na 16 Sal, z których (prócz malarstwa, które reprezentowane jest aż w czterech Salach oraz rysunków, które reprezentowane są aż w pięciu Salach) każda poświęcona jest jego pracom wykonanym przy użyciu innego medium.

Wizyta zaczyna się więc od fotografii z połowy lat 50-tych, bo aparat fotograficzny był pierwszym narzędziem ekspresji Mistrza. Jest temu poświęcona Sala pierwsza Muzeum.

Poczym, pod koniec lat 50-tych, Beksiński porzucił fotografowanie i zaczął tworzyć z blachy, drutu i gipsu rzeźby abstrakcyjne oraz reliefy. Tak więc Sala druga poświęcona jest tej formie wyrazu.

W tym samym prawie czasie zaczął Beksiński swe pół abstrakcyjne, tworzone pod silnym wpływem Picassa rysunki ołówkiem, tuszem, długopisem i kredką. Tym rysunkom poświęcona jest Sala trzecia. W Sali czwartej są pokazywane rysunki z lat 60-tych gdy Beksiński odkrył u siebie skłonności sadomasochistyczne. W latach 70-tych narysował on serię dużych rysunków - obrazów, o tematyce fantastycznej niczym, prócz narzędzia (bo są to prace ołówkiem a nie pędzlem), nie różniące się od tworzonych wówczas przez niego „barokowych” obrazów. Te rysunki pokazane są w Sali piątej. Poczym w pierwszej połowie lat 80-tych Beksiński zaprzestał rysowania i wrócił do niego dopiero pod koniec lat 80-tych. Te rysunki, bardziej szkicowe, są pokazane w Sali szóstej. Wreszcie od około połowy lat 90-tych zaczął Beksiński zupełnie nową serię rysunków charakteryzujących się tym, że kolorował je akwarelą. Im jest poświęcona Sala siódma.

Jak z tego widać rysował Beksiński przez prawie całe swoje dorosłe życie, od połowy lat 50-tych do 2005 roku. Rysunki te ulegały najróżniejszym zmianom i te z lat 50-tych ogromnie się różnią od tych z drugiej polowy lat 60, a te z kolei od rysunków z końca lat 80-tych i jeszcze bardziej od tych z lat dwutysięcznych. Toteż należało je podzielić na osobne grupy.

Sala Ósma poświęcona jest monotypiom. Była to technika, którą uprawiał Beksiński równolegle z pierwszymi, abstrakcyjnymi rysunkami. Niewiele z tych monotypii się ostało. Tak więc ta sala będzie wypełniona zaledwie kilkoma pracami.

Równolegle z rysunkami i monotypiami Beksiński tworzył heliotypie. Była to technika, którą sam wymyślił. Polegała na pokrywaniu szyby czarną farbą, poczym na rysowaniu po niej ostrym narzędziem. Następnie Beksiński kładł tak stworzoną pracę na papierze światłoczułym i wystawiał wszystko na słońce. Tworzył w ten sposób po cztery odbitki każdej heliotypii, które potem stemplował na odwrocie i numerował. Następnie niszczył szybę z pierwowzorem. Tych prac również zostało bardzo niewiele. Tak więc i ta, dziewiąta Sala z kolei, jest raczej tylko świadkiem owego narzędzia, którym się Beksiński posługiwał, niż jego wyczerpującą reprezentacją.

W 1968 roku Beksiński zaczął malować. Wprawdzie poprzednio już posługiwał się pędzlem, lecz były to tylko próby, których potem się wstydził i które wszystkie spalił. Tak więc pierwszym obrazem, który uznał za godny pokazania, był obraz zakneblowanej głowy, od którego zaczyna się zwiedzanie Sali dziesiątej. Od tego obrazu zaczęła się, według Beksińskiego, epoka jego prawdziwego malarstwa. Sala dziesiąta pokazuje obrazy z lat 1968-1983, które zwykło się nazywać u Beksińskiego okresem „fantastycznym” (złośliwi powiedzą „anegdotycznym”). Pełno w nich emocji, znaczeń (czasami zamierzonych przez twórcę, najczęściej imputowanych przez publiczność) i wizjonerskiej wyobraźni. Kolory są żywe, figury są malowane precyzyjnie, a w każdym obrazie zawarta jest tajemnica, lek, i niezwykła, złowieszcza atmosfera.

Około 1984 roku zaczął Beksiński malować inaczej, bardziej oszczędnie, z mniejszą ilością krajobrazów, perspektywy, ruchu i rozbuchanych kolorów. Te obrazy pokazane są w Sali jedenastej obejmującej okres od mniej więcej roku 1984 do około 1989 włącznie.

U schyłku lat 80-tych malarstwo Beksińskiego uległo następnej, dużej zmianie, i to nadal w kierunku uproszczenia formy i stonowania barw. Te obrazy są pokazane w Sali dwunastej i obejmują okres od 1990 do około 1994 roku włącznie.

Wreszcie w Sali trzynastej figurują obrazy już zupełnie inne od wszystkich poprzednich. Niektóre są jakby zbudowane z pajęczyny, gdzie pędzel wypełnia przestrzeń płyty cienką nicią, której sploty tworzą bryłę twarzy, budowli czy postać. Inne są malowane małą, szarpaną kreską. Wszystkie one są jakby umyślnie pozbawione ładunku emocjonalnego a ich kolory są prawie monochromatyczne. Okres ten obejmuje lata od około 1995 do śmierci artysty, to znaczy do 2005 roku.

Czternasta Sala poświęcona jest pracom stworzonym z pomocą fotokopiarki. Bo to co między innymi interesowało Beksińskiego w tworzeniu, to tak jak kompozytorów w muzyce, wariacje na jeden temat. A w tym mogła mu pomóc właśnie fotokopiarka. Tak więc, by nie musieć za każdym wariantem tego samego tematu tworzyć całości pracy od nowa, wprowadzając zazwyczaj fragmentaryczne tylko zmiana w układzie rąk, nóg lub głowy, Beksiński uciekał się do kserokopiarki. Rysował wówczas na papierze maszynowym postać, głowę, lub inny temat, poczym tak stworzoną prace fotokopiował. Następnie na owej fotokopii pokrywał białą farbą jakąś jej część i na tak utworzonym białym tle rysował chińskim tuszem zmianę jaką chciał wprowadzić. Poczym, tak na pół sfotokopiowana, a na pół ręcznie narysowaną pracę znów fotokopiował. I tak dalej. Każda więc praca była bardzo podobna do poprzedniej z pewnymi tylko zmianami. Ponieważ odróżnienie tak powstałych dzieł od banalnych fotokopii było dla niewprawnego oka trudne, bo chiński tusz, którym rysował Beksiński jest prawie identyczny w wyglądzie z tonerem jaki znajduje się w fotokopiarce, toteż dość szybko zrezygnował z tej techniki i pozbył się fotokopiarki. Ale rozstanie się z tym medium wynikło również z tego, że znalazł wówczas lepsze narzędzie niż fotokopiarka, by tworzyć rozliczne wariacje tego samego tematu.

Tak więc Sala piętnasta jest poświęcona fotomontażom z pomocą komputera. Tu Beksiński zaczynał od jakiegoś zdjęcia, które robił na ulicy swoim aparatem i które skanował do komputera. Poczym dokonywał na skanie dziesiątków zniekształceń. Powstawały w ten sposób prace o tym samym, głównym temacie lecz o rozlicznych wariantach. Lecz powstawały również prace unikalne, bez wariacji. Tych fotomontaży komputerowych istnieje ponad sto pięćdziesiąt. Większość z nich publikuję w piętnastej Sali. Dodaję, że Beksiński opublikował je w Internecie, tak iż każdy może sobie je dowolnie skopiować. Owych fotomontaży Beksiński nie podpisywał. Tak więc nie ma tu żadnych „oryginałów” i tylko oszuści, podrobiwszy podpis Mistrza sprzedają te prace (które ściągnęli z Internetu) na aukcjach jako rzekome „oryginały”.

Ostatnią wreszcie formą wyrazu, którą praktykował Beksiński pod koniec życia, była „grafika komputerowa”. Trudno to zresztą naprawdę nazwać „grafiką”, bo posługiwał się w tym rodzaju twórczości właśnie komputerem a nie kamieniem czy płytą metalową. Owa technika polegała na tym, że Beksiński rysował pierwszą wersję tematu bezpośrednio na komputerze (używał do tego programu „Photoshop”), poczym zniekształcał ją. Tak jak w wypadku fotokopiarki lub fotomontaży komputerowych, powstawały w ten sposób prace czasami bardzo zbliżone do siebie, stanowiące warianty tego samego tematu. Lecz powstawały również prace unikalne, bo nie modyfikowane. Każdą z nich miał Beksiński zamiar wydrukować tylko w 50 egzemplarzach, podpisać i ponumerować, a potem oryginał z komputera usunąć. Jednak nie wydrukował od razu pięćdziesięciu egzemplarzy każdej pracy i nie podpisał ich wszystkich, ani ich wszystkich nie ponumerował. Myślał bowiem robić to w miarę, jak grafiki będą się sprzedawać. Otóż niedługo potem został zamordowany. Tak więc grafik wydrukowanych, podpisanych i ponumerowanych istnieje zaledwie kilkanaście i to każda zaledwie w dwóch, trzech czy czterech oryginalnych egzemplarzach. Mimo więc tego, że są to tak zwane „multiples”, to każda z nich, o ile jest autentycznie podpisana i ponumerowana, (bo bywają falsyfikaty) jest rzadkością, prawie równie cenną jak oryginalny rysunek czy obraz. Tej formie wyrazu poświęcona jest Sala szesnasta.

Na koniec dodam, że nie widzę już potrzeby wprowadzania gości mego wirtualnego Muzeum w świat Beksińskiego pisząc samemu o jego osobie i twórczości, bo od czasu gdy istnieje Internet jego miłośnicy rozsiani po całym świecie znają doskonale jego postać. Natomiast tych, którzy nie spotkali się jeszcze z tym genialnym twórcą i chcieliby czegoś się o nim dowiedzieć, odsyłam do dwóch tekstów zawartych we Wstępie do Muzeum. Jeden jest pióra Tadeusza Nyczka. Był on napisany po polsku, poczym został przeze mnie przeredagowany i przetłumaczony na francuski i na angielski. I to w takiej, przeredagowanej formie, publikuję go dziś w wersji francuskie i angielskiej mego Wirtualnego Muzeum. Dodaję, że wersja niemiecka tego tekstu nie istnieje. Toteż goście niemieccy muszą zadowolić się tekstem angielskim czy francuskim Tadeusza Nyczka, w wersji jaką ja mu nadałem.

Drugi tekst, który polecam, tym razem gościom wersji polskiej mego Wirtualnego Muzeum, jest bardzo udany tekst Pani Anny Kani Saj, który jest fragmentem jej pracy uniwersyteckiej poświęconej Mistrzowi.

Wreszcie w „bibliotece”, „filmotece” i „fonotece” mego wirtualnego Muzeum zawarte są rozliczne materiały o Beksińskim (głównie po polsku, ale nie tylko), do zapoznania się z którymi gorąco namawiam moich gości.

Luty 2010

Piotr Dmochowski

język | wybór strony | Przewodnik po Muzeum | Wstęp do Muzeum | Sale Muzealne | nowości | biblioteka | filmoteka | fonoteka | wspomnienia

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt | webmaster | tło muzyczne