język | wybór strony | Przewodnik po Muzeum | Wstęp do Muzeum | Sale Muzealne | nowości | biblioteka | filmoteka | fonoteka | wspomnienia

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt | tło muzyczne


Co z innych malarzy jest u Beksińskiego?

23.02.2013, 20:22
Adam
Właśnie tak. Co z innych malarzy można znaleźć u Beksińskiego? Choć on sam zapierał się, że na wystawy nie chodzi, inni go nie interesują a jak już to i tak nic z tego itd. itp. A ja uważam, że jest wiele, powiedzmy "elementów", które można znaleźć u malarzy tworzących przed Beksińskim. Na przykład gołąbki w aureolach to czysty Leonardo, morze, które tak wspaniale malował bardzo podobne lub nawet identyczne można znaleźć u Ajwazowskiego. O analogiach z C.G. Friedrichem nie ma co wspominać nawet. Nie umniejsza to sztuki Beksińskiego ani mojego uwielbienia dla jego obrazów ani trochę. A co wy na ten temat myślicie?

24.02.2013, 00:05
teschner
Wyobraźnia Mistrza wystarczałą na kilku "Leonardów". No ale skoro już, podążąjąc za Twoją sugestią zabawienia się w detektywa i znalezienia alegorii. Być może ociekające odchodami wnęki okienne z potworkami w śroku na obrazie w linku poniżej przypominają obraz "Łakomstwo" Hieronyma Boscha.

http://meathaus.com/wp-content/images/zdzislaw_beksinski_2.jpg

Moim zdaniem takie dywagacje są niepoważne, a co najmniej niedopuszczalne przy prawidłowym odbiorze. Bardzo pomocny w kontemplacji obrazów jest plik PDF pt "zwiedzanie z przewodnikiem" w dziale Sale Muzealne. Cały dzisiejszy wieczór spędziłem czytając go "od dechy do dechy" i podziwiając arcyDzieła.

24.02.2013, 01:29
msbg
O, fajnie, że ktoś poruszył ten temat. Sadze, że nie ma 100% oryginałów w sztuce, są mniej lub bardziej wypracowane kompilacje wpływów + własne naleciałości wynikające z wyobraźni, maniery, charakteru, charakteru pisma, lat pracy itp...

U Beksińskiego widać wpływ Alfreda Kubina, głównie w okresie fantastycznym. Pewnego rodzaju atmosfera i założenia są bardzo widoczne. Widać też wpływy Andrzeja Wróblewskiego ( we wczesnym okresie pewien sposób traktowania twarzy postaci ), Henrego Moore'a ( leżące bokiem kobiety ), Tadeusza Brzozowskiego ( marionetkowość postaci, linki je oplatające, haczyki - pisze o tym Wiesław Banach w ostatniej swojej publikacji o Beksińskim). No i na pewno widać wpływy Picassa o czym sam wspominał miedzy innymi w nagraniach rozmów. Wpływy tego ostatniego odczuwalne są moim zdaniem w traktowaniu aktu malowania jako ciągłej zmiennej wynikającej z czasu i przebiegu pracy. To poddanie się procesowi tworzenia i pracy pędzla. Beksiński raz ładnie powiedział, że On nie maluje obrazów, one się jemu malują. To wiele mówi o jego podejściu.

Jest jeszcze obraz Gierymskiego "Wieczór nad Sekwaną", który to według samego Beksińskiego miał znaczący wpływ na jego traktowanie koloru, na jego wibracje i rzeczywiście widać to. U Beksińskiego płasko namalowane powierzchnie koloru występują rzadko, raczej pulsują, jakby poruszają się w miejscu. Tak jak na obrazie "Wieczór nad Sekwaną" właśnie. Nie znam innego malarza, który tak niesamowicie traktował płaszczyzny koloru na obrazach. Odpowiednie - praca pędzla i warstwy farb jedna na drugiej robią swoje. Oczywiście u Gierymskiego na tamtym obrazie farba jest kładziona inaczej, grubo, ale założenia Beksiński miał te same, wzięte właśnie z tego obrazu.

Wspominał jeszcze sam Beksiński wrażenie jakie zrobił na nim obraz Turnera z "okrętem wpływającym do portu" jak sam to określał. Takie momenty gdy ziarno zostaje zasiane w głowie twórcy są bardzo istotne. Pewne pierwsze wrażenia zostają w głowach na zawsze.

Friedrich o którym piszesz jest rzecz jasna wręcz oczywisty jeśli szukamy pewnych zbieżności.

Zgodzę się też, że naleciałości jednych artystów u drugich w niczym nie umniejszają ich wartości jeśli są stosowane z umiarem i głową. Próżnością będzie jeśli jakiś artysta stwierdzi, że jest oryginalny. Beksiński wypierał się wskazywania inspiracji wprost ale też pewnie doskonale wiedział, że jest sumą tego co spotkał w sztuce i co zrobiło na nim wrażenie.

Aha, no i "Wyspa Umarłych" Bocklina się kłania, TEN klimat.

24.02.2013, 11:20
dmochowski
Wydaje mi sie ze zaczynacie Panowie zblizac sie do tego co najistotniejsze.

Dmochowski

24.02.2013, 20:10
Adam
Do pana Teschner...
A jakiż to odbiór sztuki Beksińskiego jest prawidłowy??? No bardzo proszę o odpowiedź jak prawidłowo "odbierać" bo ja nie wiem. Patrzę na te obrazy, a dzięki panu Dmochowskiemu jest na co patrzeć ( i będę to zwsze podkreślał) i patrzę. Przeżywam to malarstwo. Ale o tym co jest prawidłowe to chyba sam mistrz się nie wypowiedział, chyba, że kpiąc.

24.02.2013, 20:48
msbg
W rzeczy samej, coś takiego jak "prawidłowy odbiór" istnieje chyba tylko w przypadku fal radiowych ale na pewno nie przy oglądaniu obrazów.

Również określenie "niepoważne dywagacje" kiedy chcemy pogadać o wpływach innym malarzy na twórczość Beksińskiego to całkowicie złe słowo.

24.02.2013, 20:57
msbg
Aha, a z tym "Wyobraźnia Mistrza wystarczałą na kilku "Leonardów" to bym nie przeginał Panie kolego. Leonardo był genialny na swój sposób w swoich czasach - Beksiński w naszych czasach na swój sposób. Nie ma jednej takiej samej miarki geniuszu dla wszystkich.

24.02.2013, 23:29
Adam
Tak też mi się wydaje, że jesteśmy po części tym co widzimy. Ma to przemożny wpływ także na to co wypływa z nieświadomej części umysłu. Kiedyś jechałem do Sanoka, oczywiście do muzeum, a wracając na polu przy drodze zobaczyłem wejście do takiej polnej piwnicy. i natychmiast skojarzyłem to z obrazem link: http://beksinski.dmochowskigallery.net/galeria_karta.php?artist=52&picture=2494. Porównanie nasunęło mi się automatycznie. Może i Beksiński namalował ten obraz tworząc wizję a jednocześnie wykorzystując element już widziany i "zapomniany"? Na pewno niczego Beksiński nie kopiował z innych obrazów, raczej "odkrywał" pewne niewielki elementy już gdzieś zobaczone i "zapomniane". Dopiero kiedy z jego obrazami obcuje się długo, a do tego ogląda się inne obrazy odkrywa się pewne szczegóły, elementy tylko podobne, nigdy nie takie same a jednak wspólne. Może nawet wynika to z samej natury rzeczy, bo czy wrony lub kruki z pewnego obrazu Alfonsa Muchy, ich kompozycja, bardzo przypominające te same elementy z Beksa świadczą o celowym wykorzystaniu czyjegoś pomysłu? Stada wron na całym świecie lataja podobnie i lądują podobnie. A co do Wyspy umarłych zgadzam się. Widziałem tjedną z czterech chyba wersji, tą w Berlinie. Ten obraz jest genialny. Jest taki jak obrazy Beksińskiego- nie obraz ale okno przez które zaglądamy do innego świata.

25.02.2013, 08:52
msbg
Żyjemy w otoczeniu pewnej liczby rekwizytów, malarz wyciąga je z zasobów pamięci i miksuje. Jeśli chciałby wyjść poza ten schemat to tworzyłby abstrakcje. Nie da się uniknąć odniesień do świata realnego jeśli chce się tworzyć obrazy figuratywne. Kwestia skojarzeń natomiast to rzecz bardzo indywidualna, dlatego nie można narzucać innym własnego punktu widzenia. Wielu widzi w Beksińskim horror na ten przykład, a niech widzą, ich sprawa. Ja widzę wspaniałę wizje i genialny warsztat, to już moja sprawa.

26.02.2013, 15:49
jeng czang
swoimi porównaniami plujecie mistrzowi w twarz.wypowiedział się kiedyś ,że chce przejść do historii jako Beksiński a nie "farbowany lis".

26.02.2013, 16:46
msbg
Zdajesz się kompletnie nie dostrzegać sensu tego tematu. Słowa o pluciu żałosne, na prawdę. Ochłoń. Polecam poczytać listy lub dokładnie posłuchać nagrań rozmów, tam czarno na białym jest mowa tym o czym ja wspominam, przecież nie wziąłem sobie tego z księżyca. Słowa o farbowanym lisie są wyrwane z kontekstu i całkiem sprytnie je wykorzystałaś.

Mam nadzieje, że nie będziemy się tu ścigać na to kto jest większym fanem Beksińskiego i "kto dłużej na kolanach ogląda jego obrazy". Bądźmy jego wielbicialami każdy na swój sposób.

Beksiński przejdzie do historii jako Beksiński, ale nie wziął się znikąd. To takie oczywiste.

26.02.2013, 16:51
teschner
Jeng Czang: to samo powiedziałem wyżej, ale zostałem zaatakowany. :)

26.02.2013, 18:11
msbg
Nie zostałeś zaatakowany lecz zapytany jaki jest "prawidłowy odbiór" malarstwa Beksińskiego? Odpowiedzi nie udzieliłeś. Za to chętnie mianujesz się atakowanym. To raz.

Dwa - temat jaki założył Adam, a który ja chętnie pociągnąłem wywodzi się - powtórzę to - wprost z materiałów jakie zgromadził Pan Piotr tu na stronie.
Świętokradztwa moi drodzy nie ma tu żadnego. Żar oburzenia zostawcie na inne, sensowniejsze okazje. Tu jesteśmy po to aby KONSTRUKTYWNIE rozmawiać o Beksińskim, gdy tymczasem pada już wielce wyniosłe "plucie w twarz". Litości!

Trzy - odnieście się proszę merytorycznie do naszych ( moich i Adama ) postów to pogadamy. Jeśłi nie macie nic do powiedzenia to szkoda bo po to chyba powstało forum aby romawiać. Spierajmy się ale sensownie w oparciu o konkrety - teschner, jeng czang - czy rozumiecie o czym mowa?

Ruch na forum jest taki, że łba nie urywa więc nie zakładajmy może obozów na tych "prawidłowo i nieproawidłowo" czytających Beksińskiego, OK?

26.02.2013, 21:17
dmochowski
Uwazam ze dyskusja nabiera koloru. Bardzo sie z tego ciesze. Prosze o wiecej.

Dmochowskki

26.02.2013, 23:24
Adam
No ja was bardzo proszę! Sam Beksiński głęboko skrywał sens swoich obrazów, o ile jakis sens im nadawał. Są tylko śladowe wypowiedzi jego samego na ten temat. Przeczytałem wszystko co pan Piotr Dmochowski tu umieścił i wysłuchałem romów z Beksińskim wiele razy. Dosłownie kilka zdań wypowiedział na temat znaczenia tego czy owego. Zakrywanie sztalugi zanim dzieło nie było skończone też świadczy o jego zamiarach co do odbiorcy i sposobie tworzenia. Ale litości panowie. Nie o tym ten temat jest. Ma być o podobieństwach elementów ledwie, z jego obrazów i innych obrazów. Bez odnoszenia się co do sensu. Osobiście nie wiem i nie interesuje mnie co artysta chciał przez to powiedzieć. Artyście zwisało co ja uważam. Ale nie zwisało mu co ja czuję patrzac na ten czy inny obraz. A skąd to wiem? No takie rzeczy się wie. Nawet kompletny chłam malowany z uczuciem moza odróznić od srututtutu pani z dyplomem ASP. Prawda? W liceum miałem polonistkę, komuchę okropną, współżyła płciowo z jednym z uczniów (okropne) i ona wychodziała na środek i mówiła co Krzysztof Kamil Baczyński chciał nam powiedzieć jak pisał ten czy inny wiersz. Wyobrażacie to sobie?! Ja według niej nie odbierałem prawidłowo jego wierszy. A może to do niej nikt nie pruł z karabinu maszynowego o 3 rano. No chyba że ten uczeń:)

27.02.2013, 08:52
jeng czang
Każdy z nas jest sumą rzeczy zobaczonych czy zasłyszanych,to logiczne,chciałam tylko podgrzać trochę atmosferę.Wiedziałam że zostanę posądzona o fanatyzm,trudno sama to wywołałam.O farbowanym lisie nie jest wyjęte z kontekstu,zawartość strony znam dość dokładnie i pamiętam że nie cierpiał być porównywany do tego stopnia że psuło mu to pracę.Na pewno też nie oglądam obrazów na kolanach,nie porównuję do Leonarda i nie nazywam geniuszem,bo w/g mnie namalował dużo nieudanych obrazów.Sam twierdził,że woli malować odchodzącą skórę,kości itp,bo jest to łatwiejsze od namalowania gołej dupy czy ładnej panienki

27.02.2013, 11:33
msbg
Niewątpliwie udało Ci się podgrzać atmosfere.

Z tym farbowanym lisem to ja pamiętam określenie, chyba z nagrywanych rozmów. Ale moim zdaniem tam kontekst był inny, musiałbym tego poszukać a to łatwe nie będzie. To, że Beksiński nie chciał być porównywany do innych twórców to wiadomo. Tu bardziej mówimy o naleciałościach i wpływach, o kwestiach między wierszami, które są ale jednocześnie nie zaburzają odbioru Beksińskiego jako Beksińskiego i nie uwłaczają w żaden sposób jego sztuce, rozumiesz. Sam mówił o wpływie jaki miał na niego we wczesnych latach Picasso ale jednocześnie tego Picassa namacalnie nie ma w jego malarstwie, jest tylko w fundamencie, w pewnym myśleniu o pewnych założeniach przy pracy, szczególnie przy malowaniu twarzy.

Z tym malowaniem odłażącej skóry to fakt, to było w kontekście gadania o nudnych tyłkach z obrazów Renoira. Nie tyle co łatwiejsze do namalowania co B. się przy tym nie nudził malując. Ale nawet jeśli malował coś gładkiego to wychodził z tego wspaniale. Te jego płaskie/ niepłaskie powierzchnie zawsze żyją przynajmniej 3 kolorami przenikającymi się wzajemnie na warstwach.

O nieudanych obrazach też by można pogadać. Jest kilka uroczych potworków spod jego pędzla. Numer jeden moim zdaniem to to:

http://www.weranda.pl/images/articles/big/6134_12514569943.jpg - mówiąc krótko - hehe.

27.02.2013, 17:03
jeng czang
ten to pikuś,jeden z moich faworytów http://beksinski.dmochowskigallery.net/galeria_karta.php?artist=52&picture=2470,to prawda nie widziałam go na żywo,ale wydaje mi się totalnym knotem i chyba nic mu nie pomoże

27.02.2013, 18:26
msbg
Ja go nawet lubię mimo, że jest zły. Taki trochę "Cyrk do Sanoka przyjechał" ;D

27.02.2013, 23:10
Adam
Te dwa faktycznie się nie udały. Warto by jednak wiedzieć ile było u niego odrzutów z produkcji. Myślę że o wiele mniej niż u innych malarzy. Całkowitych i zupełnych knotów prawie nie ma. Jak sam powiedział " można malować ogórki ale po co?" Tak jak Picasso, który też potrafił malować i malował portrety realistyczne w formie i nudne w treści, zrozumiałe w odbiorze dla wszystkich. Ale kim by był gdyby to robił całe swoje życie? Każdy kto malował wie ile czasu to zajmuje. Jedno z najbardziej czasochłonnych zajęć to sztuka.

28.02.2013, 17:01
jeng czang
czy ktoś z was zajmuje się sztuką?

28.02.2013, 21:20
Adam
Ja nie, ja tylko lubię lub nie lubie patrzeć. A dlaczego się pyta?

01.03.2013, 09:39
jeng czang
sam napisałeś że to czasochłonne zajęcie,pomyślałam że wiesz coś o tym.

01.03.2013, 10:45
teschner
Jeng: zawodowo zajmuję się designem przemysłowym. Studiowałem architekturę. Z zamiłowania instrumentalista. Trochę rysuję. Czyli wszystkiego po trochu... A Ty?

01.03.2013, 15:45
jeng czang
ja maluję,a ostatnio zaczęłam tatuować

01.03.2013, 17:05
teschner
Całkiem interesujące zestawienie. Czy można gdzieś obejrzeć Twoje prace?

01.03.2013, 18:37
jeng czang
http://www.myspace.com/home, w zakładce zdjęcia są moje obrazy.a twoje prace mogę zobaczyć?

01.03.2013, 18:41
jeng czang
http://www.myspace.com/553046938, o poprzednim linku zapomnij,teraz chyba będzie dobrze

01.03.2013, 22:41
Adam
Wątek driftuje w nieznanym kierunku. Jak zwykle. Trzymać kurs albo poproszę admina o zamknięcie wątku:)))) uważam że samo zainteresowanie Beksińskim zobowiązuje. Gość siedział miesiącami i malował miliony kresek, chciało mu się, starał się i mu wychodziło. Za to właśnie w Polsce obrzucano go pomyjami. Dlatego proszę się trzymać tematu. Co z innych malarzy widzicie w obrazach Beksińskiego? Nie koże być tak, że o Dalim, którego 3 razy wyrzucano z akademii ludzie są w stanie dyskutować godzinami a o Beksie nic.

02.03.2013, 01:10
msbg
Dali dawał swoim obrazom idiotyczne tytuły, to wystarczy żeby ludzie się palili do jakiegoś tam gadania o "sensie" tych obrazów. To były/ są wspaniałe obrazy, ale otoczka i tytuły w większości przypadków, jak dla mnie niepotrzebne. Beksiński obrazów nie tytułował, potencjalny widz nie wie jak to teraz ugryźć bo nie ma tropu - tytułu. Wina szkolnej edukacji - wszystko musi być "czytane", to jest błędne. Słynne "co artysta miał na myśli?" - nic, namalował sobie po prostu obraz.

Piękny widok w górach nie jest czytany, on po prostu jest. Z obrazami może być podobnie, u Beksińskiego tak właśnie było. Ich "treścią" jest ich wizerunek. Jak tu o tym mówić, zapyta laik? Takie obrazy się przeżywa. Można opisać technicznie co jest na obrazie ale to tylko słowa, wnętrze/ piękno obrazu jest niewerbalne.

Podobnie jak u Beksińskiego jest na przykład u Vermeera. I jeden i drugi mieli "tematy" przewodnie, które namiętnie piłowali. U Vermeera ukazane są głównie kobiety, które coś tam robią...to tylko pretekst do malowania. On malował ciszę, a to co przedstawiał na obrazie, ta rekwizytornia mu w tym pomagała i ją preferował. Beksiński miał swoja rekwizytornie i malował najogólniej mówiąc przemijanie. Ono jest głównym bohaterem jego obrazów. Tam wszystko przemija, koroduje, rwie się na strzępy, odpada...Ludzie się tego boją. Nie dyskutują więc o tym jak o mega literackich obrazach Dalego, tylko patrzą niejako w swoją przyszłość. Może to też tak właśnie wyglądać. Podziwiają obraz w ciszy, tak jak chciał malarz. Ja bywa, że się zapatrzę jak przysłowiowa żaba na grzmot. Po prostu. O niczym wtedy nie myślę.

O Vermeerze piszę w kontekście tego, że obu artystów można odbierać na podobne zasadzie. Założyć, że jesteśmy widzem, mamy patrzeć i ewentualnie odczuć. Ale nie ględzić pretensjonalnych głupot w odpowiedzi na:" co artysta chciał powiedzieć?". Takich artystów jest zresztą wielu ale nie chcę się już zpętlać.

O wnętrzu obrazów Beksińskiego paradoksalnie lepiej się milczy niż gada, za to o technice mogę bez skrępowania mówić godzinami. Oglądanie Jego obrazów w realu to jak czytanie map genialnego umysłu.

02.03.2013, 17:32
teschner
Abstrahując od tematu (Przepraszam Adam, ostatni raz! :-) do JENG: widziałem Twoje prace na Myspace, całkiem fajne. Próbowałem wysłać Ci message ale portal Myspace jest strasznie powolny i nic z tego, najwidoczniej Myspace lata świetności ma za sobą. Jeden z moich klipów możesz zobaczyć w temacie "B. za granicą".

03.03.2013, 21:44
Adam
Teschner, nie ma za co przpraszać! Ja tylko żartuję. Nie jestem aż tak sztywny. Prace jengczang są fajne. Są po prostu Ok. I tak jest dobrze.

Wyślij komentarz »


język | wybór strony | Przewodnik po Muzeum | Wstęp do Muzeum | Sale Muzealne | nowości | biblioteka | filmoteka | fonoteka | wspomnienia

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt | webmaster | tło muzyczne