język | wybór strony | Przewodnik po Muzeum | Wstęp do Muzeum | Sale Muzealne | nowości | biblioteka | filmoteka | fonoteka | wspomnienia

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt | tło muzyczne


ostatnia rodzina

03.10.2016, 11:47
nemesis
wczoraj widziałam film i dawno się tak nie wynudziłam w kinie.nawt przez chwilę nie wczułam się w opowiadaną historię,zero napięcia, dramaturgii,a pod koniec to już sobie odliczałam kiedy film się skończy kolejnymi zgonami.babcie poszły,Zosia,teraz Tomek ...
raziły błędy na planie i w scenariuszu.obraz z kołyską na pewno nie wisiał w warszawskim mieszkaniu,babcie nie umierały w pokoju ze zbiornikami na wodę,nie było tam szpitalnego łóżka,mieszkania zostały połączone dopiero po śmierci Tomka.ale to tylko szczegóły,najkoszmarniejsze były sceny ,jak mi się wydaje wymyślone przez pana Bolesto.np.babcie które idą do kościoła i obstawiają kto najpierw z rodziny umrze,pierwsza scena kiedy Zdzisław opowiada o swoim ideale kobiety,zagrana przez śliniącego się,podnieconego Seweryna-koszmarna,to nagrywanie zwłok Zofii obleśne,nigdy w to nie uwierzę,kolacja ojca z synem na wyścigi?co to było?czyżby znów inspiracja filmem,podobnie jak scena wyrzucania telewizora?ludzie którzy zachwycali się grą aktorów są wg mnie ślepi.co to za naleciałości z rosyjskiego?Zosia zasłaniająca się garnkiem przed kamerą miała wyglądać jak cnotka?Zdzisław zboczeniec biegający z aparatem i kamerą,a Tomasz?Ogrodnik chyba nie wyleczył się po poprzedniej roli.oglądanie tego było aż bolesne ,a wszystkim którzy jeszcze nie poszli do kina,mogę polecić by tego nie robili.zabrałam ze sobą kupę chusteczek,liczyłam na wielkie wzruszenia,ale popłakałam się dopiero na końcu kiedy pokazali prawdziwych Beksińskich.raczej z żalu.

03.10.2016, 14:35
Batonick
https://m.youtube.com/watch?v=pYk9vygHi74

Bardzo fajna rozmowa z Grzebałką

04.10.2016, 21:47
Koń rycerza Ni
Jeszcze nie widziałem filmu, choć wybieram się od kilku dni, ale jakoś wybrać nie mogę. Może jutro. Spodziewam się raczej neurotycznej, rozedrganej wiwisekcji niż wzruszającej historii posiadającej jakąkolwiek dramaturgię. Staram się teraz nie oglądać materiałów archiwalnych dostępnych na YouTube, aby nie budować sobie niepotrzebnie arbitralnego punktu odniesienia, który mógłby mi popsuć odbiór filmu.
Tymczasem Wiesław Weiss, który znał osobiście Tomasza Beksińskiego przez wiele lat, jest zniesmaczony filmem:
http://film.wp.pl/ostatnia-rodzina-to-nieuczciwy-nikczemny-film-mowi-wieslaw-weiss-autor-biografii-tomasza-beksinskiego-6036163143677057a

04.10.2016, 22:38
Babzis
Bardzo dobry film.

05.10.2016, 08:36
Robert
Bardzo dobry film! Najbardziej podobała mi się scena demolki kuchni (skoro pokazali ja w filmie to na pewno miała miejsce!) i wyrzucania TV przez okno (skoro pokazali ja w filmie to na pewno miała miejsce!).
Jeśli na początku filmu umieścili planszę, że film jest oparty 1:1 na prawdziwych wydarzeniach to oznacza, że wszystko w filmie pokazane jest 1:1.
Bardzo dobry film a scenariusz jeszcze lepszy!

05.10.2016, 11:45
nemesis
Robert,jesteś tu po to by siać zamęt,czy na prawdę jesteś tak niezorientowany?

05.10.2016, 18:58
Bato
http://magazynszum.pl/rozmowy/chce-sie-zyc-rozmowa-z-dawidem-ogrodnikiem

Bardzo ciekawy wywiad z Ogrodnikiem. Facet mocno przejął się rolą.

05.10.2016, 22:05
Robert
@nemesis: Ja sie tylko dziele swoim odczuciami i emocjami. Jestem z rocznika 1998 i dla mnie nazwisko Beksinski to obcy temat ale widzę ze nieźle ten ich syn był porąbany żeby tak rozwalić kuchnie mamie albo wyrzucić drogi TV przez okno. Przecież on mógł kogoś zabić!
Jak to dobrze, ze ktoś znaczy sie Pan Matuszyński nakręcił w końcu film dokumentalny o Beksinskich "Ostatnia Rodzina"

06.10.2016, 11:26
msbg
Scena z demolką kuchni była echem tego iż matka, bez jego zgody posprzątała mu w mieszkaniu i poprzestawiała przy tej okazji prywatne rzeczy. Przelała się kropla i zwyczajnie się wkurwił. On miał jakieś natręctwa w tym względzie. To było ponad nim. Bardzo dobra scena a czy prawdziwa licho wie...?

Scena z telewizorem była natomiast ponoć cytatem z jakiegoś filmu, który Tomasz lubił.

Wyznawcy (fani) Tomasza założyli, ze Tomasz był taki jakim go znali z radia a takim nie był. To była mroczna, pociągająca maska, teatr i dziwi mnie ten lament w internecie jak to oni wiedzą jak było. Redaktor Weiss chyba raczej nie był członkiem rodziny wiec jego prawda jest tylko jego prawdą. Także prawda osób "wywiadowanych" w książce jest ich punktem widzenia. Prawdziwa prawda leży w grobie w Sanoku i nikt już jej nie pozna.

Mnie osobiście oglądanie Ogrodnika bawiło, było interesujące. Słuchałem w przeszłości audycji Beksińskiego ale nie na kolanach, zawsze mnie irytował tą swoją pretensjonalną, mroczną zgrywą więc nie obrażam się teraz o jego filmową wizję.

Filmowcy niepotrzebnie napisali na początku filmu o tych "wszystkich prawdziwych zdarzeniach". To niestety obraca się teraz przeciwko nim bo na bank każda scena nie była żywcem wzięta z zycia.

Mnie jako fana malarstwa ojca kompletnie rozbawiła i wkurzyłą jednocześnie scena gdzie w 1979 roku , Beksiński kończy obraz Nevermore susząc go suszarką do włosów... ja wiem, ze on używał suszarki do akryli, ale do cholery nie do olejów! To by w niczym nie pomogło. Zaraz po tym wpada Tomasz i obraz bierze. Matka pakuje do teczki, Ojciec nie protestując grzebie w zębie i cześć! Litości... jak się bawić w "na faktach" to na faktach. Primo obrazy Beksiński traktował ojcowsko wręcz, dwa technologicznie ten obraz musiał byc jeszcze pożelowany i oprawiony.

Ogólnie film obfituje w wiele dobrych, czasem wręcz wstrząsających scen ale wiele też jest bzdurnych i zwyczajnie słabych. Winą tu obarczyłbym scenarzystę, bo reżyser i reszta ekipy odwalili bardzo dobrą robotę.

06.10.2016, 11:37
Robert
@msbg: piszesz, że już nikt z rodziny Beksińskich nie żyje a oglądałeś ten materiał?
http://tvp3.tvp.pl/27101368/26092016

06.10.2016, 12:54
msbg
@Robert

Tak wiem o istnieniu kuzyna Zdzisława Beksińskiego. Ale weź pod uwagę, że to jak nas widzą nasze ciotki i wujowie też nie jest tym punktem widzenia jakim widzą nas Ci z którymi mieszkamy na co dzień. Pan Kuc nie dzielił życia z Tomkiem jak jego rodzice i babki. To oni, ich pochowana w grobowcu prawda jest najprawdziwszą.

Powtórzę. twórcy niepotrzebnie dokleili na froncie filmu "film oparty na prawdziwych zdarzeniach". i Bardzo źle, że twórcy nie spotkali się z kuzynem Beksińskiego, bardzo mnie to dziwi. I dziwią słowa Pani producent, że nie wiedziała o jego istnieniu.. przecież to on znalazł ciało Mistrza...dziwne.

Słuszna uwaga Pana Kuca, że upomniał się o to iż w filmie nie czuć, ze Beksiński był tytanem pracy! To jest dla mnie największa wada filmu. Człowiek, który żył swoją sztuką, był nią, tu raz spieprza przed pająkiem w pracowni i dwa - suszy ten obraz suszarką. No jest jeszcze jeden fragment, z etapami powstawania obrazu ale to za mało. Film o Beksińskich powinien jednak kipieć od sztuki, nawet jeśli twórcy zdecydowali się na film o rodzinie. Widzące obrazy na ścianach to było dla mnie jako fana malarstwa za mało. Scena z ładowaniem świeżego obrazu do teczki to dla mnie wręcz objaw ignorancji, a przecież scenarzysta - jestem tego pewien wie, ze to bzdurna scena była z punktu widzenia "realizmu" świata przedstawionego.

Aha, w materiale Pan Kuc mówi o muzem w Osace - błąd. Muzeum nie istnieje od dawna, obrazy jak i ludzie które je kupili od Dmochowskiego zniknęli.

06.10.2016, 16:16
jabol
oczywiście widzicie tylko błędy przy Zdzisławie a Ogrodnik zrobił karykaturę Tomka a to przecież nie komedia i znajomych Tomka jest mnóstwo i pisanie że prawda została w grobie jest bezsensowne jeszcze raz napisze że nie było sceny rozwalania telewizora i podobno jeszcze ten telewizor istnieje to co posklejali

06.10.2016, 23:46
Wojtek Szydłowski
Osoba Dmochowskiego ledwie zasygnalizowana. A to jedyna osoba, dzięki której nazwisko jest znane dalej, niż w Radomiu.
Ogrodnik - szkoda gadać, zrobił z Tomka postać rodem z "Planety Małp". Kawał sk****syna, to nie znaczy, że upośledzony ruchowo nadwrażliwy przygłup, tudzież chory psychicznie młodzieniec.
Zdzisław? Gdyby nie 2 - 3 sceny, nie wiedziałbym, ze malował. Trzeba było umieścić baner, 10 minut OBOWIĄZKOWEGO patrzenia, np: "W I E L K I M A L A R Z", wtedy byłoby to uzasadnione. A tak.... Historia pociągająca, ludzie nietuzinkowi.... ale gdybym nie interesował się historią tych ludzi od co najmniej 15 lat, nie miałbym po tym filmie żadnego zdania. Nie chciałoby mi się drążyć. Grzebałkowska zrobiła o wiele lepszą robotę. W szczególności Ogrodnika w pierwszej godzinie filmu i spłycenia postaci Dmochowskiego.

07.10.2016, 17:12
Koń rycerza Ni
Obejrzałem film wczoraj.
Jak widać każdemu nie pasuje jakiś fragment historii. Z jednej strony to małostkowe, a z drugiej trzeba stwierdzić, że film na pewno nie wyczerpuje tematu. Nie widzę siły scenariusza, to po prostu poukładane sceny z życia, wydarzyło się - więc jest, czasem tylko odhaczone, czasem bardziej rozwinięte, a niejedno pominięte. Nie widzę też jakiejś wielkiej zasługi reżysera, zrobił to dobrze warsztatowo, zostawiając swój ślad w niektórych pomysłach. To, co podnosi wartość filmu, to znakomita gra aktorska trzech głównych postaci. Po stronie plusów zaliczyłbym też ciekawe ujęcia, gdy kamera ustawiona statycznie "podgląda" rozmowy bohaterów jakby spoza ich grona np. przez otwarte drzwi, lub stoi gdzieś w kącie. Przez to film nabiera paradokumentalnego charakteru. I zapewne tutaj tkwi sedno; to czego nam, dyskutującym na tym forum, brakuje najbardziej - czyli motywu artystycznego, obcowania z tworzeniem obrazów - znalazło się na drugim planie. Moim zdaniem jest to celowy zabieg, taki miał być ten film, paradokumentalny, zderzający jakikolwiek przejaw metafizyki z prozą życia - suszarką, pająkiem, czy teczką do "zapakowania" świeżego przecież jeszcze obrazu, bez protestu autora. Takie a nie inne spojrzenie na wewnętrzny świat Beksińskich, którzy poza swoimi rolami zewnętrznymi, byli dla siebie taką samą rodziną, jakich tysiące. Choć poszczególni członkowie tej rodziny byli z pewnością niebanalni.
Film jest świetny aktorsko, niezły jako paradokument, ale niestety pozbawiony artystycznych ambicji, mimo kontrowersyjnego tematu. Podejrzewam, że młodemu reżyserowi zależało na tym, by niczego nie "położyć" - wyszło więc zgrzebnie, z przytupem tu i ówdzie, ale ogólnie dość bezbarwnie. Jest intensywnie od wydarzeń, ale jakoś mało w tym wszystkim "obrazu wewnętrznego" bohaterów. Może dlatego niektórych drażni gra Ogrodnika, która przypomina mi manierę Jandy w debiucie w "Człowieku z marmuru" - tam kobieta z ADHD, tu człowiek, któremu napięcie wewnętrzne nie pozwala normalnie żyć. Czy tak to naprawdę wyglądało? Nadal nie wiem. To jednak film fabularny, wbrew pozorom... Niemniej, moim zdaniem wystarczyłoby pół godziny więcej i bardziej dojrzały reżyser, abyśmy dostali dużo więcej Beksińskich. A może tak miało być, takie podejście ma uświadomić nam, że Beksiński mimo całkowitego oddania malarstwu, pozostał wobec swojej twórczości zdystansowany i gotów w każdej sytuacji zwrócić się w stronę rodziny?
Ciekawy jestem, co sądzi pan Piotr Dmochowski jako człowiek, który znał rodzinę, najbardziej Zdzisława, ale zetknął się także z Zofią i Tomkiem. Czy film pokazuje to, co naprawdę działo się w tej rodzinie?

14.10.2016, 22:29
Aneta

22.10.2016, 07:36
smok
Niestety i ja muszę się dopisać do listy osób którym ten film się nie podoba. Moje wyobrażenie, na temat tego jak funkcjonowała rodzina i jakimi ludźmi byli, zbudowane na podstawie bogatego materiału (chociażby dzięki tej stronie) jest zgoła odmienne od tego co zobaczyłem w filmie. Aktorsko ten film też jakoś specjalnie mnie nie zachwycił. Fakt, aktorzy wyłapali charakterystyczne ruchy dla poszczególnych osób, słychać że nawet próbowali mówić tak jak Oni ale co do reszty… Jak ktoś ma wątpliwości co do tego jak w filmie został pokazany Tomek, to może porównać sobie fragment filmu w którym Tomek jest u Jagielskiego z oryginalnym filmem umieszczonym na YouTube. Poza tym miałem wrażenie, że jest to film o Tomku a nie o rodzinie Beksińskich.

Na koniec, nawet ucieszyłbym się że powstał ten film gdyby nie to, że zaraz po wyjściu z sali kinowej usłyszałem krótki komentarz jednego z widzów: „Boże, jaka patologia”.

Pozdrawiam

PS Czy ktoś może mi wytłumaczyć o co chodziło w scenie w której Beksiński podchodzi do śpiącej Zofii i łapie ją za rękę? To była scena tuż przed tym jak oglądali zdjęcie rentgenowskie w szpitalu.

22.10.2016, 13:48
nemesis
podejrzewam że ta scena odwoływała się do lęku Zdzisława,kiedy Zofia spała nasłuchiwał czy oddycha

30.10.2016, 15:51
sic
Ostatnia rodzina zdobyla pierwsza narode na festiwalu w Kijowie :

Molodist-46 announces its winners!

The 46th Kyiv International Film Festival “Molodist” awarded its winners. The ceremony took place at the Ivan Franko National Academic Theatre.

The Grand Prix and cash prize from Loto Zabava for 10 000 dollars went to the film by Jan P. Matuszynski “The Last Family” (Poland).

http://molodist.kiev.ua/news/115

12.11.2016, 17:39
PIOTR DMOCHOWSKI
Premiera francuska "Ostatniej Rodziny" bedzie miala miejsce 18 go listopada (piatek) o godzinie 21ej w kinie "Le Balzac" rog Pol Elizejskich i rue Balzac w Paryzu.

La première du film "Dernière Famille" aura lieu le 18 Novembre (vendredi) à 21 heures, au cinéma "Le Balzac", à l'angle des Champs Elysées et de la rue Balzac, à Paris VIII .

19.11.2016, 19:52
Piotr Dmochowski
Wczorajsza premiera filmu w Paryzu miala miejsce w kinie "Balzac". Cala ogromna sala byla pelna po brzegi. Dziesiatki ludzi siedzialo na schodach, bo nie bylo juz miejsc, a nadal wielu gosci chcialo sie dostac do wnetrza. Tlumaczenie dialogow na francuski nie szkodzi filmowi, choc wielokrotonie jest niedokladne. Pani Aleksandra Konieczna, grajaca role zony Mistrza, rozmawiala z publicznoscia po zakonczeniu projekcji. Uroczystosc skonczya sie pozno w nocy..

21.11.2016, 00:01
Piotr Dmochowski
W dziewiatej edycji festiwalu filmu polskiego w Paryzu, jury przyznalo jednomyslnie pierwsza nagrode filmowi "Ostatnia rodzina". Jest to tym istotniejsze ze owo jury skladalo sie z mlodych krytykow filmowych francuskich. Czyli film nie tylko pdbil polskich kinomanow, ale zdaje sie ze bedzie rownie dobrze przyjety przez publicznosc zachodnioeuropejska, a przynajmniej francuska.

Na koniec festiwalu w kinie "Balzac" byl wyswietlany ostatni film Wajdy "Powidoki". Coz za rozczarowanie! Choc Wajda robiac go mial 90 lat a Matuszynski zaczal robic swoj majac zaledwie 30 lat to ma sie wrazenie ze poczatkujacym, wrecz raczkujacym filmowcem jest Wajda, tak to wszystko bylo w jego filmie naiwne, grubymi nicmi szyte i niezgrabne. Gra aktorow dramatycznie zla.

23.11.2016, 18:15
jabollo
ciekawe czy rozumie pan teorie widzenia Strzemińskiego żeby zrozumieć film trzeba mieć choć trochę otwarty umysł a nagrodę dostała Ostatnia rodzina bo francuscy krytycy a szczególnie ci młodzi nie znają ani Tomka ani Zdzisława i myślą że tak pokracznie zagrani byli naprawdę

25.11.2016, 21:03
Piotr Dmochowski
Dostalem przed chwila nastepujacy mail od pana Bodzaka, producenta filmu:

"Szanowny Panie Piotrze,

Spieszę donieść, że film Ostatnia Rodzina przekroczył granicę 500 tys. widzów w Polsce i otrzymał już łącznie 22 nagrody (!) na całym świecie – pełna lista nagród znajduje się tutaj:

http://www.filmpolski.pl/fp/index.php?film=1237090


Pozdrawiam

Leszek Bodzak "

500 tysiecy ludzi w ciagu miesiaca i trzech tygodni ?! To nawet amerykanskie produkcyjniaki nia maja takiego wziecia.

26.11.2016, 09:50
Batonik
Film jest wybitny i wielka szkoda, że nie powalczy o Oscara. Niestety, zrobienie ukłonu w kierunku Wajdy okazało się ważniejsze.

26.12.2016, 18:03
wiesław gołas
Tłumy poszły z ciekawości...nie że film taki dobry. Należałoby spytać te tłumy czy PO wyjściu żałują wydanych pieniędzy i czasu zmarnowanego. Myślę że 90% mówiłoby tak. Denne filmidło 'Pitbull: niebezpieczne kobiety' obejrzało 767 519 widzów. I co? Różnice? Małe bo to tez denne filmidło.
Ogrodnik-parodysta i Seweryn jako spedalony Zdzisław plus wymyślone durne sceny to za mało na dobry film. Nagrody? Patologie i zboczenia przyciągają uwagę-za granicą myślą że tacy byli ci ludzie. Gówno prawdy w tym-gówniany film polecam pracującym w kompostowni.

26.01.2017, 17:55
Koń rycerza Ni
Utrzymajmy poziom dyskusji, nie wyżywajmy się na materiale, któremu żaden z nas nie sprosta - bo nie wie jak naprawdę było. Mimo, że film nie jest idealny, to jednak podejmuje próbę opowiedzenia historii znanych osób, nierzadko kultowych w pewnych kręgach; to karkołomne przedsięwzięcie. A to, że komuś z nas się nie podoba... proszę Was, czy my jesteśmy uprawnieni do oceniania? Ktoś napisał o "patologii" - a gdyby zrobić film o rodzinie każdego z nas, czy po wyjściu z kina po takiej wiwisekcji, niejeden obcy nie miałby takiego samego przekonania o naszej "patologii"? Każdy ma prawo zrozumieć tę historię po swojemu, jest bardzo osobista, nie negujmy jednak tego, co przedstawili twórcy. Przy tak osobistym materiale nigdy nie unikniemy różnicy zdań. Sęk w tym, by różnić się pięknie, a nie brzydko...

13.02.2017, 08:50
Wyfelicyty
Nareszcie polski film, który nie jest wiochą.
Gratuluję z całego serca.

Wyślij komentarz »


język | wybór strony | Przewodnik po Muzeum | Wstęp do Muzeum | Sale Muzealne | nowości | biblioteka | filmoteka | fonoteka | wspomnienia

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt | webmaster | tło muzyczne