język | wybór strony | Przewodnik po Muzeum | Wstęp do Muzeum | Sale Muzealne | nowości | biblioteka | filmoteka | fonoteka | wspomnienia

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt | tło muzyczne


Czytelnia, czyli dyskusje o literaturze i zbiorach audiowizualnych.

20.03.2013, 23:57
teschner
Zapraszamy do dzielenia się spostrzeżeniami, cytatami i komentarzami.

Osobiście zacznę od spostrzeżeń na temat "Korespondencji pomiędzy Zdzisławem Beksińskim a Piotrem Dmochowskim". Jest to trzytomowy gigant liczący ponad 2170 stron. Zacząłem czytać z przerwami w październiku 2012, a skończyłem w lutym tego roku. Korespondencja ewoluuje. Zaczyna się długą serią niebywale dopracowanych i bogatych stylistycznie esejów, a kończy się bardziej zażyłą, swobodną wymianą krótkich e-maili.

Po skończeniu całości, wróciłem do tomu pierwszego, który urzekł mnie najbardziej. Cóż za niebywała ekwilibrystyka literacka w wykonaniu obu panów. Erudycja Mistrza balansowana bardziej rzeczowymi, zwięzłymi ale równie ciekawie skonstruowanymi sztychami słownymi p. Piotra. Chciałbym zaznaczyć, że (pomimo zawartości merytorycznej listów) mam na myśli syntaktykę i struktury zdaniowe. Jest to dla mnie polszczyzna w najpiękniejszej postaci.

21.03.2013, 15:55
jeng czang
Dla mnie ciekawsze pod względem treści zdecydowanie były listy do A.Urbanowicza.Wielka szkoda że nie ma listów drugiej strony bo tematy są interesujące.Staram się odszukać książki o których mowa,nie jest to łatwe.Natomiast jeśli chodzi o korespondencję z panem Piotrem,to doskonale rozumiem o czym pisał Bexa,uwielbiam jego zgryźliwy,ironiczny humor,a nieraz byłam wręcz wściekła na pana Piotra.Odniosłam wrażenie, że czasem czyta coś innego niż pisze Beksiński,a może podpuszcza go by było ciekawiej.Kiedy czytałam te listy po raz drugi omijałam listy pana Dmochowskiego.Oby mnie teraz pan nie wyklął.I chyba nie muszę dodawać,żałuję że przeczytałam już wszystko,chciałabym więcej.

24.03.2013, 19:37
msbg
Co mógłbym więcej dodać? Wspaniała lektura i nagrania. Pierwszy odsłuch i czytanie były niesamowitym przeżyciem. Forma korespondencji czy dialogu jest zresztą bardzo przystępna w odbiorze. Żywe słowo, po prostu. Interesujące jest tu luźne wizjonerstwo Pana Piotra, który w którymś z nagrań (połowa lat 80tych!) snuje wizje, że kiedyś pewnie będą nośniki umożliwiające wygodne odtwarzanie tych rozmów bez zmęczenia materiału - w kontrze oczywiście sceptyczny i ironiczny Beksiński, który wątpi czy kogokolwiek będzie to interesować ;]

W rozmowach z Urbanowiczem natomiast jedna rzecz mnie ujęła szczególnie - opisany moment w którym Beksiński odkrył płyty pilśniowe jako wygodne i tanie podobrazie. Czuć radość w tym odkryciu.

25.03.2013, 10:23
jeng czang
Pamiętacie może fragment z listu do A.Urbanowicza,kiedy Beksiński odpowiada przełożonemu dlaczego brzegi zdjęć nie są obcinane równo tylko w szlaczek?Uwielbiam ten humor,gdyby ktoś napisał książkę o zgrywach Bexy,byłaby moją biblią.

30.03.2013, 07:45
jeng czang
nie pamiętam fragmentu o płytach pilśniowych,ale do łez mnie rozbawia kiedy mówi że nie umie malować i nigdy nie zostanie żadnym malarzem.

30.03.2013, 11:34
msbg
On wtedy takim sfrustrowanym tonem o tym mówił, tak to pamiętam. No zaczynał malować w końcu, początki w takiej technice jak olej nie są spacerkiem przez łączkę ;]

31.03.2013, 16:46
jeng czang
co sądzicie o opowiadaniach?ja mam swoje ulubione"leżą pod dachami",to opowiedziane sny które przedstawione są bardzo malarsko,a ich mroczny charakter niesłychanie mi przypomina pejzaże malowane dobre kilka lat później.są lochy,grobowce,umarli,splątane włosy,mroczne ogrody,cmentarze,gnijący świat z robactwem pod spodem.opowiadanie wydaje się bardzo prawdziwe,jakby opisał swoje dziecięce lęki i gnębiące neurozy.niedawno,kilka dni po rocznicy śmierci Bexy śniłam jego pogrzeb w scenerii podobnej do opisanej w opowiadaniu,było mgliście,podmokło,dookoła gnijąca roślinność,a jego zamierzają pochować na cmentarzu dziecięcym,na który przynoszą też martwe koty.koty są w różnym stadium rozkładu,niektóre unoszą się w powietrzu
świecąc kosteczkami zza gnijącej skóry.pod koniec opowiadania Bexy jest opis gdy stoi boso na gorącym obrzydliwym podłożu,w moim śnie zauważam że wszyscy mamy gumowce.

26.04.2013, 09:37
msbg
Szczerze to opowiadania mnie nie przekonały ale też wiele tego nie przeczytałem. Kiedyś może spróbuje raz jeszcze do nich podejść.

A ja chciałem dziś przypomnieć jeden fragment z drugiego tomu korespondencji, który nawiązuje do tego o czym mówiliśmy trochę w innym temacie o grach komputerowych. Otóż w drugim tomie (str. 769) Beksiński opisuje jak instalował grę na swoim komputerze młodszemu koledze - pasjonatowi gier lotniczych, który chciał mu ją koniecznie pokazać. Zabawny jest opis próby startu samolotem i efekty tego oraz opis pasji kolegi, przeczytajcie jak nie kojarzycie, jest zabawnie. Ale najciekawsze jest to jak Beksiński snuje wizje odnośnie przyszłości gier i grafiki komputerowej. Pisał:" na naszych oczach rodzi się sztuka nadchodzących lat" - to są słowa z listu sprzed dokładnie 10 lat. Gry wyglądają dziś kosmicznie w porównaniu do tych z wtedy, jak będą za 10 lat wyglądać to głowa mała. Podoba mi się w tym, że mimo wieku Beksiński był w stanie docenić takie medium jak gry, nie zbył tego pogardą charakterystyczna dla wielu ludzi, którzy tematu nie znają ale oceniają go jednostronnie. Beksińskiego interesowały nowe formy medialne, podchodził do nich z ciekawością i bywało, że wykorzystywał do swoich potrzeb. Fakt, że zaczął jako starszy człowiek już robić fotokolaże na komputerze jest godne uznania. Zastanawiam się co i jak gdyby żył robiłby na sprzęcie obecnej generacji..? Wiem, gdybanie takie ale wyobraźnia działa jak o tym pomyśleć.

02.05.2013, 12:55
teschner
Masbg: Rzeczywiście zabawne opisy. :) Wydaje mi się, że Forgotten Battles to była chyba któraś z odsłon serii IŁ-2 Sturmowik? Legendarna i efektowna gra która zachwyca wielu graczy do dzisiaj. Ja pamiętam swoje zachwyty nad symulatorem B17 na Amigę gdzieś około 1994 roku. Fajne było zarządzanie załogą 8 ludzi próbujących precyzyjnie zbombardować stocznie w Saint-Nazaire.
Jeśli chodzi o współczesny sprzęt do grafiki, to jestem przekonany że tablet Wacom Cintiq byłby sztandarowym sprzętem na wyposażeniu pracowni Mistrza. Można na nim pracować bez użycia monitora, gdyż dzieło wychodz wprost spod cyfrowego "pędzla". Oto link:

http://www.youtube.com/watch?v=79SdxuA1WjY

02.05.2013, 14:53
jeng czang
chyba wszyscy razem zaczęliśmy czytać korespondencję,jestem teraz na początku trzeciego tomu.pamiętam ten list o grze komputerowej,ale bardziej zainteresował mnie list kolejny(str.771),kiedy świat rzeczywisty i rodzący się w nim korytarzyk łączący oba mieszkania wywołał opowieść o labiryncie który zaczyna powstawać w bloku na skutek wykupywania kolejnych mieszkań.W myślach Beksińskiego powstał już świat jak z Matrixa,jest już kilku Beksińskich,gdzieś leży trup i nie można go znaleźć bo struktura labiryntu nieustannie się zmienia.świetne

05.05.2013, 19:02
msbg
Listy czytam dość często, pierwszy raz dosć dawno temu już. Mam je teraz w pdf'ie w smartfonie i kiedy tylko mam ochotę poczytuje. Świetna lektura po prostu, pojedynki na cięte riposty między korespondentami, emocje, akcja.. ;] Trzeci tom też własnie zacząłem drugi raz, tu tych "pojedynków" słowno - formalnych jest najwięcej mam wrażenie.

No, patent z labiryntem - grobowcem byłby klawy hehe.

Na tym tablecie Cintiq HD miałem okazje rysować. Wszystko super cacy ale jedna rzecz mnie absolutnie denerwowała - mikro lag względem tego jak robiłem kreskę. Postronny widz tego może nawet nie zauważyć ale rysujący poczuje. Pomijając ten detal to urządzenie bardzo wygodne i intuicyjne. W branży gier aktualnie wręcz niezbędne.

12.07.2013, 15:07
teschner
Bardzo spodobała mi się wypowiedź profesora Jacka Woźniakowskiego w programie TVP „Trójgłos o Beksińskim”. W bardzo ciekawy sposób zdefinował on sztukę Beksińskiego (pomimo nieukrywanej antypatii do niej):

(...) Pierwsze obrazy były abstrakcyjne. Metafora zniszczenia, upływu czasu, przemian jakie się dokonują w materii. To wszystko, co było w reliefach abstrakcyjnych drewnianych, było metaforą bardzo daleką. Nic tam nie było dosłownego. To była materia, z którą sie obcowało i gdzie człowiek nagle widział to działanie czasu. Działanie zniszczeń. Tajemnice urody tego, co już jest nadgryzione przez zniszczenie. Bardzo było to przejmujące, bo nic nie powiedziane było wprost i dosłownie.
To co mnie od Beksińskiego odrzuciło to jest właśnie ta dosłowność, w którą on wszedł w jakimś momencie. To znaczy iluzyjność tego, co pokazywał. Wiem, że to nie było żadne malarstwo naturalistyczne w sensie tym, aby pokazał świat taki jaki jest rzeczywiście, bo to jest całkowicie nierzeczywisty świat. Wydumany, wymyślony. Ale jest pokazany tak, jakgdyby naprawdę istniał i jest szalenie silnie tematyczny. On się niebywale skupia na pewnych obsesjach tematycznych i właśnie ta cała biomorficzność architektury czasami, jakaś straszna przyroda rozkładająca się, rozpadająca się. Przyroda mutantów jakgbyby. W trakcie bombardowania atomowego, czy po bombardowaniu atomowym. Rozkład tego wszystkiego. To już nie jest szukane w samych zestrojach materii tak, jak w tych pierwszych reliefach abstrakcyjnych. To jest opowiadane dosłownie na temat ciała ludzkiego. To jest okrutne jakieś memento mori. Jak to łacinnik niedopieczony przetłumaczył: pamiętaj umrzeć. To mi się zdaje jest pożyteczne przypomnienie. Ale ta śmierć jest odarta ze wszystkiego co ludzkie. Zostają same żyły ścięgna i okropności, niesamowicie ze sobą skrzyżowane i poplątane. Naturalnie jeżeliby sięgać do dalekiej tradycji w malarstwie, można powiedzieć, że to idzie gdzieś od Boscha. Że coś z tej atmosfery dosłowności czy iluzyjności jest u Aspara Friedricha później u Boecklina I naturalnie u nadrealistów. Ale u Beksińskiego to wchodzi w stadium jakiegoś permanentnego paroksyzmu jakgdyby. To co się dzieje wokół tych rzeczy centralnych, tych przedmiotów rozpadających się i okropnych, to jest malarsko właściwie dla mnie dość wątpliwe. Niedookreślone. Rozpływające się w jakichś takich mgławicowych niejasnościach i nawet jakgdyby niedomyśleniach czasami. To co jest ważne to jest właśnie ten jeden przedmiot obserwowany z zaciekłością mikroskopową, gdzie właśnie te wszystkie elementy fizjologiczne są dostrzegane z precyzją, której w naszej obserwacji nie ma. Z precyzją nadrealistyczną, zawsze skierowaną na to co okropne, wstrętne w gruncie rzeczy. Piękna nie widzę, bo dla mnie i kolor jest także tutaj nieprzekonujący. W mojej młodości to się nazywało kolor anilinowy. To znaczy ma w sobie coś bardzo chemicznego, sztucznego, wyśrubowanego nie w brzmieniu ale w intensywności – ale w tym sensie, w jakim wyśrubowany jest neon. To jest jak najdalsze od wszelkich kolorów, jakie znamy z potocznego doświadczenia i z radości z obserwowania świata. Beksinskiego obrazy to chemia. Dla mnie jest to świat strasznie obcy i coś ma w sobie z obsesji, która mnie szalenie męczy, kiedy dłużej obcuję z takim widzeniem. (...)

12.07.2013, 15:58
msbg
Pan profesor sam sobie przeczy. Mówi najpierw, że w wczesnym Beksińskim podobała mu się ta niedosłowność i niedopowiedzenie w jego twórczości. Zaraz jednak mówi o obecnej (wtedy) twórczości: ""rozpływające się w jakichś takich mgławicowych niejasnościach i nawet jak gdyby niedomyśleniach czasami"". To niedomyślenia i niedosłowności są fajne czy nie? Pytam lekko złośliwe. Pan profesor przynajmniej określa swoje spojrzenie na Beksińskiego w sposób kulturalny. Nie lubię gdy ktoś ze świętego panteonu sztuki określa pogardliwie tych spoza kółeczka wzajemnej adoracji twórców i krytyków, co w wypadku Beksińskiego mnie osobiście wręcz boli i wścieka.

Druga kwestia w wypowiedzi Pana profesora na którą zwracam uwagę to jego opinia o tym co robi Beksiński jako obsesja. A jaki to artysta nie jest lub nie był trawiony jakąś obsesją? Wystarczy spojrzeć na wielkich artystów którzy tłukli/ tłuką ten sam temat całe życie. Brak obsesji u artysty moim zdaniem równa się byciu tylko rzemieślnikiem. Artysta to właśnie coś więcej niż rzemieślnik. W obsesji kryje się to coś co go definiuje.

Ogólnie fajny ten program, dobry poziom dyskusji, a pomiędzy tym urywki z uśmieszkiem Mistrza patrzącym wprost we widza, który zdaje się milcząco mówić "a gadajcie sobie zdrów" ;)

25.07.2013, 16:22
jeng czang
profesor Woźniakowski doskonale odgadł charakter,filozofię życia i zamiłowania Bexy,nagle okazało mi się jak ważna jest znajomość samego twórcy by prawidłowo odczytać dzieło.

28.03.2014, 21:21
Teszner
Spostrzeżenie. Jakiś czas temu zacząłem spisywać i klasyfikować ulubionych kompozytorów Mistrza. Na początku ot tak, mimochodem, na kawałkach papieru. Potem już w sposób bardziej zorganizowany, w Excelu. Gdy już zgromadziłem całą bazę nazwisk, systematcznie wyszukiwałem w internecie symfonie, o których Mistrz wspominał w korespondencji i wywiadach filmowych. Przez dobre trzy miesiące nie rozstawałem się z odtwarzaczem, słuchając tego gdzie się da i ile się da. I wciąż słucham, to wspaniała muzyczna przygoda przez 19 i 20 wiek. Rzeczywiście, Alfred Schnittke jest chyba najoryginalniejszym z nich wszystkich, próbujący w swych dziełach być jak gdyby najbliżej prawdy muzycznej. No ale czy istnieje coś takiego jak prawda, autentyczność w muzyce? Szczerość emocjonalnej, ekspresywnej wypowiedzi? Czy raczej jest to połączenie stylów i struktur formalnych. Ukrycie jakby tożsamości kompozytora tak, aby poszukiwanie prawdziwego przesłania było tylko błędną grą cieni. Beksińskiego i Schnittke łączy specyficzna dwoistość, ambiwalencja, przyciągająca do ich magicznych struktur, które wywołują zarówno najgorsze jak i najpiękniejsze wyobrażenia.

PS. Dla osób o mocnych nerwach polecam spacer nocą pustym miastem słuchając 1-szej Symfonii Schnittke'go. Nocny spacer z oczami wielkimi ze strachu... i podziwu.

30.03.2014, 15:07
jeng czang
Teszner,podziwiam twoje nerwy.też ściągnęłam sobie niektóre utwory,jednak słuchając tego bardzo głośno jak proponował Bexa,miałam wrażenie że dostaję palpitacji serca.nie wiem jak to się nazywa w muzyce ale te ogromne różnice,raz wolno ,spokojnie a nagle ogromne przywalenie ze wszystkimi dostępnymi instrumentami było nie na moje nerwy.słuchałam malując i co chwilę z dziwnym niepokojem zbiegałam na dół bo coś mi się wydawało.dałam sobie spokój bo bym zwariowała chyba.słuchać tego nocą?przypomina mi się historia,kiedy zimą po zmroku biegłam przez las,dla odwagi zabrałam latarkę,ale wyobraźnię już wtedy miałam zbyt dużą ,nigdy tego nie zapomnę tak się bałam,nigdy bym tego nie powtórzyła i z tym doświadczeniem porównam słuchanie Schnittke nocą i przez słuchawki.

31.03.2014, 08:58
msbg
Schnittkego Słucham czasami Conserto for Piano, Strrings & Requiem, specyficzne i chorobliwie wciągające, ciężko potem cokolwiek innego właczyć. Dobrze powiedziane o tej dwoistości obu mistrzów Teszner. U obu jest to przenikanie się form, jedno w drugie, w te i we wte pozornie chaotyczne ale w ramach obrazu/ utworu tworzące spójną całość.

Apropo efektów przy słuchaniu, to przy słuchaniu tego prawie zaliczyłem efekt spadania z krzesła - w pewnym momencie, przy końcu jest takie JEBUM! że zrywa tynk ze ścian.

https://www.youtube.com/watch?v=kqQvPb8OdkY

Jak juz gadamy o robieniu sobie stracha w słuchawkach w lesie, to osobiście polecam Lustmord płytę Heresy. Na okładce reprodukcja obrazu Johna Martina trafnie oddająca klimat płyty. Nie ma skoków głośności jak u Schnittkego , to inna para kaloszy (to dark ambient) ale struktura dźwiękowa mogła by doprowadzić do zawału przy odpowiednich warunkach ;]

27.04.2014, 16:54
Teschner
Przedstawiam kilka komentarzy zachodnich fanów, jakie otrzymujemy na kanale Youtube z tłumaczeniami:

** Film Dzienniki Video
"Prawdziwa magia, to niewiarygodne jak on osiąga formę ostateczną. Na to się patrzy jak na thriller z balansowaniem na krawędzi przepaści. Z pewnością to najlepszy polski malarz współczesny."
"Bez względu na to ile razy będą go pokazywać przy pracy, jego proces nadal pozostaje najbardziej strzeżoną tajemnicą i nieskazitelnym stylem w świecie sztuki!"
"Cóż za emocje móc wejrzeć w jego intymny świat przemyśleń podczas pracy."

** Film Koledzy Malarze mówią o Beksińskim - lata 70te.
"Świetny film, ale co ci rozmówcy mają za problem z tą dwuznacznością pomiędzy zachwytem a pogardą dla jego pracy? - na to ktoś odpisał - "Problem polega na tym, że ich już nikt nie pamięta. A Beksińskiego każdy zna."

** Film z wernisażu Valmay w Paryżu 1986
"Świetne uzupełnienie książki "Zmagania", praca pana Dmochowskiego jest bezcenna."

** Film Spaceer po Warszawie
"Pogubiłem się. Cała ta mowa o byciu konformistą musi być chyba sarkazmem, inaczej ta krytyka architektury nie ma sensu. - na to ktoś odpisał - "Nie myślę że był sakrastyczny w swojej obojętności do rewolucji francuskiej i w swoim konformiźmie. Nigdy nie był zainteresowany polityką, zawsze zajmował się swoimi rzeczami."
"Mówi o sobie jako o osobie nieśmiałej, wyciszonej - ale może to raczej brak zainteresowania, apatia lub brak poczucia bezpieczeństwa?"

** Film Dmochowski mówi o filmie Dziworskiego.
"Zaczekaj, ten film był robiony w kilku miejscach? Wszystko się dzieje w jednym pokoju, jakimś magazyne, i wtedy jest scena z kołyską i ptakami, która jest jedyną sceną która mi się podoba. Aczkolwiek szczerze to nie wiem o co w tym filmie chodzi."

29.04.2014, 14:11
Teschner
Znalazłem krótki reportaż niemieckiej TV z 1990 r. z galerii Wahl. Mniej więcej w trzeciej minucie reportażu pokazane są obrazy Mistrza i krótki komentarz Alicji Wahl. Pomimo głośnego niemieckiego lektora, można "wyłuskać", że mówi ona o cenach dzieł sztuki w Polsce, które są o wiele niższe i przyciągają zachodnich klientów. Ówczesne "kilkanaście milionów" złotych to powiedzmy gdzieś od 1,100 do 2000 zł - za obraz ?!

https://www.youtube.com/watch?v=VLc1AK20Wf8

28.05.2014, 13:38
Teschner
Znalazłem krótki komiks o Mistrzu. Brawa dla autora.
http://demotywatory.pl/4288196/Zdzislaw-Beksinski

28.05.2014, 13:39
Teshner

29.05.2014, 19:31
Michał
Tutaj współautor (scenarzysta) wyżej wzmiankowanego komiksu. Dziękuję za rekomendację. Komiks powstał pod wpływem tematu mojej pracy magisterskiej (której przedmiotem są opowiadania Mistrza). Po wielomiesięcznym studiowaniu prac i materiałów dotyczących B. coś zaczęło ze mnie wyciekać i musiałem to jakoś skanalizować twórczo. Ostatecznym bodźcem było wysłuchanie dedykowanego Beksińskiemu utworu zespołu Rishloo zatytułowanego "Zdzislaw".
https://www.youtube.com/watch?v=fVB9t5XbRDk

Trochę się obawiałem odbioru tego komiksu - czy wolno mi (właściwie nam - mnie i rysownikowi) w taki sposób (re)interpretować realną tragedię, jaką była śmierć Zdzisława Beksińskiego i jego syna. Nadal mam wątpliwości, czy nie posunąłem się za daleko. Póki co jednak nikt nie zgłaszał obiekcji, co nieco mnie uspokaja.

29.05.2014, 23:53
msbg
Do mnie Wasz komiks nie trafia. Jest strasznie pretensjonalny. Nie kupuję konwencji artysty zwiedzającego swoje obrazy (jakiegokolwiek). To raz. Dwa - dlaczego to tak ponuro nadęte? Ten ton tekstu jest straszny. Ja wiem, ze temat poważny, tragedia wielka, ale tak to jest podane jak na łopacie pod twarz. Wasz komiks by zyskał gdyby był niemy i opierał się na samej narracji obrazkowej. No i jeszcze sprawa tezy, że to zło z obrazów załatwiło Tomka... Panowie, litości! W kwestii interpretacji twórczości Beksińskiego to styl gazety brukowej. Ale żeby było jasne, miło, że wam się chciało zrobić coś w hołdzie Beksińskiemu. Każdy gest to cegiełka.

13.07.2014, 09:24
Katgal
AE作業 - 貝克辛斯基( A100082006 Zdzislaw Beksinski )


https://www.youtube.com/watch?v=alJmMnkuSuY

05.10.2014, 20:53
Piotr Dmochowski
Jestem w trakcie instalowania w wirtualnym muzeum Mistrza, w dziale "fonoteka", nastepnego narzedzia intelektualnego. Pan Tomasz Kassian zrobil ogromna prace przesluchujac wszystkie nagrania rozmow pomiedzy Beksem a mna i porobil do kazdej tasmy jej streszczenie. W ten spsob, jesli ktos chce odnalezc jakis watek, nie musi odsluchiwac calego nagrania, czy nawet wielu z nich. Wystarczy ze przeczyta streszczenie umieszczone przy kazdej tasmie, a bedzie wiedzial gdzie czego szukac.

06.10.2014, 09:21
msbg
Świetna robota! Też kiedyś próbowałem to ogarnąć w ten sposób ale zrobiłem tylko opis 2 kawałków nagrań, więc gratuluje wytrwałości autorowi pomysłu.

06.10.2014, 10:15
Teszner
Dobra robota Panie Kasjjan. Będę korzystać ze streszczeń w poszukiwaniu materiałów do przekładu.

15.10.2014, 12:52
Teszner
Przypominam, że na polskim rynku księgarskim znajduje się album autorstwa historyka sztuki Antoniego Adamskiego pt. "Artyści Podkarpacia", w którym dużo miejsca poświęcono Mistrzowi. Książka jest wynikiem kilkudziesięcioletniej pracy autora, zatem może być ciekawa. Ja próbuję upolować ją poprzez aukcje internetowe. Kto już ma: proszę o recenzję. Pozdrawiam.

19.10.2014, 15:51
Teszner
Piękna wypowiedź Tadeusza Nyczka i pytania zachodnich fanów typu "translate please", zachęciły mnie do przekładu i publikacji całego klipu promującego książkę pani Grzebałkowskiej.

https://www.youtube.com/watch?v=NOUw2LJECBI

16.11.2014, 18:31
Piotr Dmochowski
Jakis czas temu, ktos w ksiedze gosci wyrazil zyczenie, by to, co zawiera biblioteka, a zwlaszcza rozmowy z Mistrzem, znalazlo sie rowniez w takim forrmacie, w ktorym mozna by to bylo skopiowac i przeniesc do czytnika.
Zapytalem osobe ktora zajmuje sie strona techniczna mojej galerii czy moze to zrobic. Odpwiedziala mi, ze nie potrafi. Zasugerowala natomiast, bym zwrocil sie do fanow Beksa z zapytaniem, czy ktos podjal by sie tego zadania. A wiec pytam i z gory dziekuje za odpowiedz.

17.11.2014, 08:56
Teszner
Wszystkie pliki w "bibliotece" są w formacie PDF, czyli kompatybilnym z większością czytników. Uważam, że nie ma potrzeby zmiany formatu. Sam używam czytnika (Amazon Kindle) i dotychczas nie miałem problemu z żadnym z plików. Pozdrawiam.

02.12.2014, 10:49
Teszner
" ... Cała nasza rozmowa wyglądała tak, że on, siedemdziesięciokilkuletni pan, w momencie kiedy wszedł na temat interpolacji poziomej na matrycach w najnowszych aparatach cyfrowych, to nasz kolega Piotr, programista, wytrzymał jeszcze chwilę tej rozmowy, natomiast w pewnym momencie też odpadł... "
Znakomity wywiad z polskim artystą fotografikiem Jarosławem Kubickim, który wspomina spotkanie z Mistrzem.
http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138589,17038122,Jaroslaw_Kubicki__Przy_obrazach_Beksinskiego_przezywalem.html

03.12.2014, 21:06
Jan
"Zaproszenie mnie przez Zdzisława Beksińskiego do siebie do domu, po tym jak z przyjaciółmi zrobiliśmy stronę internetową dla niego. To było lat temu 12, a strona działa do dziś i wygląda nie najgorzej jak na tak długi okres życia"
Zna ktoś adres tej strony?

04.12.2014, 13:50
msbg
Chyba ta" http://www.beksinski.pl
Jest ładna, pełna bajerów i efektowna ale mało praktyczna.

04.12.2014, 15:21
Jan
Dziękuje. Jestem zaskoczony, byłem na tej stronie naście razy. Nigdy nawet mi przez myśl nie przeszło, że jest to ta strona, i jeszcze że jest zrobiona za życia Beksińskiego !!! Dla autora gratulacje, graficznie przetrwała próbę czasu.

06.12.2014, 09:18
Katgal
Czy zna ktoś tutaj może tytuł utworu Zbigniewa Preisnera który leci w tle gdy na stronie http://www.beksinski.pl/ kliknie się na kulkę o nazwie: ORIGINAL WORKS/GALERIA

?

06.12.2014, 11:42
Teszner
Panie Katgal: Utwór, o który pan pyta, to ścieżka dźwiękowa z filmu "Dekalog IV" w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego. Preisner jest autorem muzyki do całej serii Dekalogu, a płyta jest dostępna w wielu sklepach muzycznych, lub aukcjach internetowych. Polecam obejrzenie całej serii a szczególnie część pierwszą:
https://www.youtube.com/watch?v=_nkcnaXj1Oo

12.01.2015, 12:06
Piotr Dmchowski
30 stycznia ukaze sie w ksiegarniach ksiazka pod tytulem "Zdzislaw Beksinski. Listy do Jerzego Lewczynskiego". wydana przez Czytelnie Sztuki. 744 strony. Cena 62 zlote. Obejmuje 300 listow napisanych przez Mistrza do swego przyjaciela, fotografa Lewczynskiego na przestrzeni wielu lat. Ksiazka zostala opracowana i opatrzona wstepem przez Olge Ptak.

25.01.2015, 12:09
Kamil Śliwiński
Wszystkie szczegóły wspomnianej wyżej premiery znajdują się pod linkiem: https://www.facebook.com/events/394496534047280/. Przy dobrych wiatrach sam pojawię się na premierze, jeżeli się uda zdam relację.

11.02.2015, 11:38
jeng czang
jestem zawiedziona,korespondencja z Jerzym Lewczyńskim to w większości listy zakupów potrzebnych części do aparatów,części do studia dźwiękowego,materiałów malarskich.szukałam śladów tego maleńkiego obrazu jaki ostatnio był wystawiony na sprzedaż ,jedyne czego się doszukałam to informacja o malowaniu dużych formatów.

12.02.2015, 23:21
Judy
Typowe, męskie, bezlitosne stanowisko ;)

13.02.2015, 10:11
piotr Dmochowski
Dostalem dzis ksiazke zawierajaca korespondencje jaka Mistrz wyslal do swego znajomego, fotografa Lewczynskiego. Opracowana az za dokladnie przez pania Olge Ptak, z przypisami czesto zupelnie nic nie wnoszacymi, zawiera ona kilka opinii jakie Mistrz wyrazil o swym wiernym sludze.Wprawdzie wypowiedziane one byly w momenecie zrywania stosunkow ze mna i byly wyrazone poza plecami. Otoz gdybysmy znali horrory jakie o nas mowia za plecami nasi bliscy to z oburzenia zerwalibysmy wszystkie przyjaznie i znajomosci.
No, ale mimo tych ostroznych uwag warto zacytowxac co pisal Beks o mnie do Lewczynskiego (strona 666) :

"Zerwalem przed dziesiecioma dniami jednostronnie moja umowe z Dmochowskim, ale to wcale nie znaczy, ze on uzna umowe za zerwana. Nie wiem, czy znasz takie filmy amerykanskie, a bylo ich dziesiatki podobnych : "Pacific Heights", "Single White Female", "Sleeping with the Enemy" i wiele podobnych, w ktorych przyjazna i mila poczatkowo osoba okazje sie niezwykle upierdliwym MONSTRUM, od ktorego nie mozna sie odczepic inaczej, jak zabijajac je. Cos podobnego jest miedzy mna a Dmochowskim, z tym ze ja jestem dr Jekyll, a on Mr Hyde, i jest przyklejony do mnie jak butaprenem. Po moim liscie, oczekuje najgorszego, ale nie dziwilbym sie nawet temu, gdyby facet wynajal mafie rosyjska, by mnie sprzatnac. Doszlo do tego, ze panicznie sie go boje i boje sie tego, co jeszcze moze wymyslic, by mnie miec na wlasnosc w charakterze osobistego foksteriera.
Zerwanie umowy, ktore kosztowac mnie bedzie 50 obrazow (wg tej umowy tyle musze mu dac w formie odszkodowania, zrywajac umowe), pozbawi mnie stalego, minimalnego, ale zagwarantowanego dochodu, wyplacanego w formie ryczaltu, i pozbawi mnie przede wszystkim w najblzszej przyszlosci (zanim nie namaluje nowych obrazow) "towaru" do ewentualnej sprzedazy, a w dalszej przyszlosci pozbawi mnie rynku, bo Dmochowski pchnie na Polske wszystkie moje niesprzedane obrazy i zatka nimi rynek, juz chocby tylko po to, by mi dopierdolic. Ma tego blisko 300 sztuk, a przynajmniej tak sie odgraza."

I nieco dalej na stronie 669:

"Ja tez mialem wczoraj wylew, ale do oka, co zdarza mi sie juz po raz drugi i pochodzi od nadcisnienia. Mialem juz to nadcisnienie uregulowane, ale zerwalem w dniu 16 listpada moja umowe z Dmochowskim, bo stosunki stawaly sie nie do zniesienia. Zrywajac, musialem dac mu bezplatnie 50 obrazow, czyli efekt dwuletniej pracy, ale gotow bylem odciac sobie na dodatek lewa reke i fiuta, by sie tylko od tej gnidy uwolnic. Przedwczoraj odpisuje mi, ze oczywiscie akceptuje zerwanie umowy, ale jest tam jeden pubkt, ktory jest "permanentny" i nadal wazny, nawet wtedy gdy umowa zostanie zerwana, i zgodnie z tym punktem musze mu dozywotnio sprzedawac, zgodnie z jego wyborem, 25 % tworczosci rocznie, po 1000 $ od obrazu i to bez rewaloryzacji wynikajacej z inflacji czy dewaluacji. Byl rzeczywiscie w tej umowie taki punkt, z ktorego nigdy nie korzystalismy i ktory spisany by na okolicznosc, gdy dzieki Dmochowskiemu, moje obrazy beda po pol miliona dolarow i jego nie bedzie stac na uzupelnienie wlasnej kolekcji, wiec z wdziecznosci dla niego, jako jedynego ojca tego oszalamiajacego sukcesu, bede mu sprzedawal te obrazy do "wiecznej kolekcji" za symboliczna cene. Nie spostrzeglem (umowa ma 6 stron prawniczego belkotu z pojedynczym odstepem), ze istnieje tam zastrzezenie o tym, ze punkt ten (punkt 30) jest "permanentny". Nie trzeba byc seminarzysta logiki, by wiedziec, ze nie moze istniec punkt umowy, skoro juz nie isteniej umowa, podobnie jak nie moze istniec szosa na moscie, gdy zostal rozebrany most, tym niemniej po telewizyjnych popisach Falandysza (ktory jest zdaje sie kolego ze studiow Dmochowskiego) nie mam zbyt wysokiego mniemania o logice prawa. Od woch dni zywie obawe ze ta gnida zatruje mi reszte zycia."

I troche dalej na stronie 676 a propos wystawy jego 75 obrazow jaka urzadzilem w Muzeum Archidiecezji w Warszawie :

"Dmochowski bedzie pelnic honory domu i mam nadzieje, ze wszystkich w Warszawie poobraza rownie skutecznie, jak to juz udalo mu sie w Paryzu"

No i to tyle.

13.02.2015, 21:56
piotr Dmochowski
Dokladnie przekartkowalem listy do Lewczynskiego. Po pierwsze okladka ksiazki jest nieczytelna. Przedstawia jakis rysunek abstrakcyjny, przeczerniony, jak zalany atramentem. Lewczynski byl fotografem i to ich laczylo. Logiczniej bylo by umiescic na okladce jakies zdjecie artystyczne Beksa. Po drugie to zalew odsylaczy, ktorych wiekszosc nie ma nic wspolnego z Beksinskim ani Lewczynskim. Na przyklad kto byl dyrektorem FBI, lub co to znaczy Talmud. W ten sposob mozna sztucznie stworzyc wrazenie bardzo wnikliwej pracy naukowej. Po trzecie wreszcie same listy nie interesujace bo prawie wylacznie roszczeniowe. Prawie wszystkie zaczynaja sie i koncza nieustannymi prosbami o zaltawienie jakiegos zakupy, lub innej sprawy i przez cala reszte tlumacza jak ta rzecz ma wygladac, ile kosztowac i jak mu ja nalezy przeslac. Jest z tym podobnie jak z listami do Urbanowicza. Ze mna tez tak bylo na poczatku. Potem sie wycwanilem i przestalem biegac za sprawami Beksa. Totez nasze listy staly sie o wiele bardziej ciekawe, bo traktujace o wszystkim, zawierajace rozwazania, opowiesci, zwierzenia, refleksje i… klotnie.

15.02.2015, 16:22
Teszner
Najprawdopodobniej okładka przedstawia negatyw zdjęcia. Pozytyw wygląda jak poniżej (zdjęcie po prawej):
http://s1380.photobucket.com/user/Andy_Teszner/slideshow/okladka?sort=3

17.02.2015, 08:56
msbg
Nie garnąłem się do zakupu tej książki od początku, Wasze opinie tylko mnie utwierdzają, że nic szczególnego nie tracę. Kupie jak stanieje. W listach z Urbanowiczem były fajne fragmenty o odkryciu płyty pilśniowej jako podobraziu i o seksualnych fiksacjach - w tych listach są jakieś takie ciekawostki czy serio tylko spis zakupów? Należy jednak chyba pamiętać, że i wielcy ludzie potrafili być banalni, nie każdy list musi być dziełem. Te listy idą zapewne na fali popularności książki Grzebałkowskiej i śmierci Lewczyńskiego. Niebawem mają być czytane w Sanockim zamku opowiadania Beksińskiego, nie wiem czy sam autor byłby zadowolony z tego. W nagraniach rozmów pamiętam, że czytał fragmenty ale nie pałał jakąś większą sympatią do tej swojej twórczości.

17.02.2015, 11:11
Batonik
Dobrze, że te listy się pojawiły, ja z przyjemnością sięgnę po nie. Czy ktoś z Państwa wie, czy są w przygotowaniu jakieś kolejne publikacje (listy, opowiadania, może diariusz?). Będę wdzięczny za informację. Dobrze mieć te rzeczy w formie papierowej.

Pozdrawiam

17.02.2015, 11:55
Piotr Dmochowski
Sa w projekcie dwa filmy dlugometrazowe o Mistrzu i jego rodzinie. Oba scenariusze czytalem. Znajduja sie one w koncowej fazie akceptacji przez komisje ktora ma je sfinansowac.

19.02.2015, 22:34
19022015
Kiedy pojawi się coś "Z wnętrza" w TVP?

20.02.2015, 21:46
Piotr Dejtan
Jeśli chodzi o film "Z wnętrza", to jakiś rok temu pisałem w tej sprawie do TVP Kultura i otrzymałem odpowiedzieć, że zamierzają zakupić prawa do tego filmu. Od tego czasu żadnych informacji. Próby skontaktowania się z autorami filmu także skończyły się na niczym. Na YouTube jest jednak obszerny, piętnastominutowy fragment tego filmu. Generalnie trudno jest mi zrozumieć jak to możliwe, że ktoś kręci film i nie dba o jego promocję - np. nie było żadnego seansu w Warszawie, czyli mieście, w którym potencjalnie byłoby najwięcej widzów.

Trochę dziwi mnie fabularyzowanie życia rodziny Beksińskich, skoro zostawili oni po sobie tyle bezcennych materiałów dotychczas niedostępnych opinii publicznej (chodzi mi o posiadane przez Muzeum w Sanoku kilkaset godzin taśm VHS i - być może - także nagrań). Marzy mi się, aby Muzeum w Sanoku stworzyło stronę internetową o Beksińskim i umieściło tam te wszystkie materiały. Być może to moje dziwactwo, może jakaś ukryta skłonność do podglądactwa i niepodsłuchiwana, ale ogromną przyjemność sprawiło mi oglądanie tych nielicznych fragmentów nagrań wykonanych domową kamerą Beksińskich oraz słuchanie rozmów Beksiński-Dmochowski.

22.02.2015, 17:58
snafu
Obsada ciekawa, w szczególności Tomka – dostrzegam nawet podobieństwo. Kogo ma grać pan Chyra?

24.02.2015, 12:57
msbg
Faktycznie obsada wydaje się trafiona. Ciekawe co z tego wyjdzie.

24.02.2015, 16:25
piotr Dmochowski
Rezyser filmu poprosil mnie o usuniencie informacji o obsadzie, bo ta nie jest jeszcze pewna. Co uczynilem.

15.10.2015, 15:56
Piotr Dmochowski
Drugie wydanie listów Zdzisława Beksińskiego jest już w sprzedaży!

Z przyjemnością informuję, że nakładem wydawnictwa Muzeum w Gliwicach ukazało się nowe wydanie uzupełnione korespondencji Zdzisława Beksińskiego do Jerzego Lewczyńskiego.

Książka „Zdzisław Beksiński. Listy do Jerzego Lewczyńskiego”, wydana przez Muzeum w Gliwicach w serii Czytelnia Sztuki zniknęła z półek zaledwie kilka miesięcy po ukazaniu się na polskim rynku księgarskim. Wkrótce potem jej egzemplarze były wystawiane na giełdach internetowych w cenie 250 zł. W związku z tak dużym zainteresowaniem Wydawca zdecydował o wznowieniu Listów Beksińskiego. Książkę będzie można nabyć wprost u Wydawcy za pośrednictwem strony www.czytelniasztuki.pl i e-maila: redakcja@muzeum.gliwice.pl oraz w licznych księgarniach internetowych i stacjonarnych. Dystrybutorem książki na rynek ogólnopolski są Motyle Książkowe.

27.10.2015, 09:16
Batonik
Jest to dość zaskakująca informacja, zważywszy na to, że ten tom, to straszliwe nudziarstwo. Gdyby zastosować metodę Pana Piotra z jego korespondencji z Beksą, mającą na celu wskazanie fragmentów, które można sobie podarować (zawierających opisy technologii, wskazówki odnośnie pakowania prac etc.), 90 % książki byłaby pisana małym druczkiem. Jest to rzecz dla hardcorowych fanów Beksy, którzy łykną wszystko na jego temat. Ja się do takich zaliczam, choć jego malarstwa nie lubię. Przyznam jednak, że ten tom wystawia cierpliwość, nawet kogoś nastawionego życzliwie, na niemałą próbę. Szkoda, bo wstęp zapowiada coś zgoła innego.
Zupełnie inaczej rzecz się ma — przynajmniej moim zdaniem — z Opowiadaniami. Jest to naprawdę smakowity kąsek — czyta się to z wypiekami na twarzy. To paradoksalne, że rzecz tak marginalna, ujawniona dopiero po kilkudziesięciu latach, okazuje się znacznie mocniejsza od większości przeestetyzowanych obrazków, których taką ilość naprodukował w ciągu życia nasz Mistrz. Bliżej tym „próbom” literackim do fotografii Beksy — myślę, że fakt, iż porzucił on obie dziedziny, na rzecz malarstwa, które szło mu jak po grudzie, było jego błędem życiowym.
 Ciekaw jestem co tam jeszcze w archiwach czeka na wydanie. Panie Piotrze, czy możemy się czegoś spodziewać w niedalekiej przyszłości? Czy drukowane będą kolejne listy, a może diariusz Beksy? Ja kupię wszystko.

27.10.2015, 09:17
Batonik
Nawiasem: czy wiadomo, co stanowi uzupełnienie dla drugie wydania? Czy są to kolejne, niepublikowane wcześniej listy?

02.11.2015, 02:14
brzytwa
@Batonik
Mógłbyś rozwinąć myśl "Ja się do takich [hardcorowych fanów Beksy] zaliczam, choć jego malarstwa nie lubię"? W jaki sposób zostałeś fanem Beksińskiego, skoro nie lubisz jego malarstwa? Tak się dopytuję ad personam, bo sam mam ambiwalentny stosunek do malarstwa Beksińskiego, natomiast w jego osobie jest coś, co mnie przyciąga (coś, co np. sprawiło, że odsłuchałem tych kilkadziesiąt godzin nagrań, które umieścił tutaj Pan Piotr Dmochowski).

02.11.2015, 13:06
Batonik
@Brzytwa
Ja się na malarstwie Beksy wychowałem i przez bardzo długi czas byłem bezkrytycznym miłośnikiem tego, co stworzył. Dopóty jednak stawiałem jego malarstwo na piedestale, dopóki nie zacząłem przyglądać się innym artystom. W miarę jak zacząłem odkrywać inne malarstwo mit Beksy, jako geniusza XX wieku, zaczął w mojej głowie słabnąć. Powoli wyrosłem z jego malarstwo w sposób podobny do tego, w jaki wyrosłem z Korwina-Mikkego. Łatwo było sądzić, że obaj wspięli się w swoich dziedzinach na wyżyny, gdy nie znało się innych metod i strategii. O ile jednak czar malarstwa Beksy prysnął, to zainteresowanie jego postacią nie osłabło; dziś jednak patrzę nań nie z uwielbieniem, lecz z zafrapowaniem. Nie sposób nie przyznać, że Beksa był fascynującą postacią — to, że jego artystyczne wybory były niekiedy nietrafione niczego nie zmienia. Co ciekawe, przyznanie się obecnie do zainteresowania Beksińskim przestaje być obciachem. Nie znajdziemy albumów z jego malarstwem w księgarni Zachęty, czy Zamku Ujazdowskiego, ale już Listy do Lewczyńskiego, czy Opowiadania — tak. To symptomatyczne i sądzę, że film „Ostatnia rodzina” może przyczynić się do dalszego odczarowywania tej postaci. Duda-gracz, czy Starowieyski raczej nie mają co liczyć na podobną rezurekcję. Dlatego, jako fani Beksy, cieszmy się.

02.02.2016, 19:38
Piotr Dmochowski
Pan Tomasz Kassian sygnalizuje mi, ze w polowie marca ma sie ukazac, nakladem wydawnictwa Mawit Druk, ksiazka Jaroslawa Mikolaja Skoczenia po tytulem "Beksinski Dzien po dniu konczacego sie zycia". Ma ona sie skladac w czesci z dziennika Mistrza, a w czesci z rozmowy z Wiaslawem Banachem, dyrektorem Muzeum Historycznego w Sanoku.

05.02.2016, 10:56
Elliot
Czekamy z niecierpliwością! Dzienniki Mistrza już dawno powinny być w jakieś formie, czy to internetowej czy papierowej, opublikowane. Sanok niestety nie kwapi się specjalnie do tego. Dobrze, że coś w tym temacie się ruszyło.

09.03.2016, 18:07
Kamil Śliwiński
Panie Piotrze, zgadza się, książka na dniach będzie dostępna w ogólnopolskiej sprzedaży. Dostałem od autora kilka egzemplarzy książki, czytałem już. Jeśli Pan chce z przyjemnością doślę Panu jeden z nich, adres chyba zwrotny posiadam. Proszę jedynie wyrazić chęć zapoznania się, a to uczynię. Rozmawiałem z autorem opracowania, jest ciekaw Pana opinii. Kłaniam się, Kamil Śliwiński

10.03.2016, 13:00
Batonik
Czekam na tą książkę z zaciekawieniem, ale i niepokojem. Cóż, okładka jest dość szpetna i można mieć watpliwości, czy będzie to tak swietnie zredagowane wydawnictwo, jak Listy do Lewczyńskiego.
Ilośc stron wskazuje na to, że będzie to jednak dość skąpy wybór, co samo w sobie budzi już pewne watpliwości. W przypadku takich dokumentów jak dzienniki, czy listy, powinno się drukować chyba wszystko jak leci.

14.03.2016, 16:07
nemesis
jestem po lekturze,niestety d... nie urywa,znajdzie się kilka perełek jak na przykład opis wizyty u lekarza w typowym ironizującym stylu mistrza,ale ogólnie rzecz jest bardzo okrojona.jeśli pisał codziennie można by było liczyć na ciekawe i osobiste kwestie, niestety nie tym razem.myślę że jedna sprawa bardzo zdenerwuje pana Dmochowskiego,okazało się że w czasie umowy malował obrazy na boku.

25.03.2016, 13:59
Piotr Dmochowski
Dziennik Mistrza rozczarowal mnie. Literacko jest to malo interesujace, bo nie zawiera refleksi, rozmyslan, wspomnien ani wynurzen. Wszystko sie sklada z samych malych faktow zycia codziennego. Za to wylewa na mnie kubel pomyj. Mialem nadzieje, ze zemsci sie w sposob biblijny, palac mnie na stosie, w dzwieku trab jerychonskich i piorunow, obsypujac mnie klatwami i odsylajac do szatana. A tu banalne wymyslanie. Przy tym nieustanny strach, ze nie zaplace za obrazy, ze mu je ukradne, ze zadenuncjuje go przed Urzedem Skarbowym. Wreszcie odkrycie : jesli przestalem w pewnym momencie pisac moje « Zmagania » to nie dla tego, ze nie mialem juz nic nowego do dodania, a dla tego, ze wlasnie w tym okresie on zdradzil sie, ze po cichu nagrywa wszystkie rozmowy ze mna. Tak wiec, dowiedziawszy sie tego zdalem sobie sprawe, ze nie moge juz wiecej klamac, bo on ma dowody, ma nagrania, on moze pokazac, udowodnic… Nawet nie jestem dotkniety, bo tak to nisko szybuje. Zasluzylem na wieksza, wspanialsza zemste. Potraktowal mnie bez polotu. Chcialem zacytowac wszystkie fragmenty dziennika, ktore mnie dotycza, a ktore prawie bez wyjatku sa pomstowaniem na mnie nawet za to, ze w « Zmaganiach » podziwiam go za jego geniusz. Ale jest tego tak duzo, ze dalem spokoj. Chory na paranoje, w wiecznym leku, ze ja wszystko ukartowalem, wszytko sobie przemyslalem, mam strategie, ze tu jest spisek i ze zaraz bede dybal na jego zycie. Jak czlowiek tak dowcipny, inteligentny i blyskotliwy w rozmowie ustnej i w listach mogl tak nisko zejsc ? Spodziewalem sie Savonaroli, a w najlitowsciwszym dla mnie wypadku osmieszenie mnie, tak ze bede sie wil ze wstydu i ponizenia. A tu wszystko na co bylo go stac, to nazwac mnie « durniem » i gderac pod nosem zlorzeczenia, jak moja dozorczyni.

04.04.2016, 18:08
Daniel
Witajcie,


Ja także przeczytałem. I jestem mocno rozczarowany. Zupełnie nie wiem dlaczego pomiędzy wieloma wpisami są dziury jak rów Mariański. Beksiński nie pisał nic wówczas ? Od kilku dni poprzez tygodnie aż po miesiące. Ja tam pamiętam co nieco z absurdów komunistycznych realiów ale wiele kwestii można by choć spróbować wyjaśnić nieco młodszym czytelnikom. Z szacunku choćby. Porównywanie tego z czymkolwiek na temat co ukazało się w ostatnich latach nie ma sensu. Bo nawet nie próbuje się do publikacji M.Grzebałkowskiej czy listów do Lewczyńskiego zbliżyć. Mam wrażenie, że to zwyczajny skok na kasę. Jakże w kontekście dzienników wzbudza autentyczny podziw praca jaką w publikację Listów do Jerzego Lewczyńskiego włożyła Pani Olga Ptak. Kto czytał ten wie o czym mówię. Setki przypisów, wyjaśnień i najdrobniejszych szczegółów i przybliżenia realiów tamtych czasów.
A tak ? Napompowany balon wystrzelił z wielkim hukiem. Gdzieś przeczytałem, że coś Tomka ma wyjść (listy ?). A potem to już pewnie film.

05.04.2016, 10:59
Baton
Podpisuję się pod powyższymi pretensjami. Książka pod względem wydawniczym jest gniotem – nie ma ani jednego przypisu, brak jest jakiegokolwiek wyjaśnienia czym "autor" kierował się wybierając do publikacji te, a nie inne fragmenty (niewiadomo również, czy notatki z poszczególnych dni są pełne). Również otwierający książkę wywiad jest rozczarowujący, bo nie wnosi absolutnie nic do obrazka Beksy, który namalowała Pani Grzebałkowska. Banach jest niezwykle inteligentnym facetem, ale banalne pytania redaktora zawiodły mnie. Szkoda, bo porządnie wydane dzienniki byłyby świetnym uzupełnieniem słynnej biografii, listów i opowiadań. Zastanawiać się można, czy ktoś to naprawi.

09.05.2016, 11:43
Ryszard Kania
Moje " 3 grosze " w sprawie książki Dzienniki ...
jestem z zawodu mechanikiem i absolutnie nie aspiruję do ocen fachowca od twórczości :pisarskiej ani jako krytyk sztuki - to są wyłącznie moje odczucia .
Mnie się książka podoba . Z dużym zainteresowaniem
przeczytałem co myślał w tamtym czasie Beksiński.
Dostałem w prezencie od Pana Piotra " Zmagania ... z
dedykacją autora i tę publikację cenię najbardziej , lecz fajnie też dowiedzieć się ,co ma do powiedzenia ta druga strona. Pan Piotr ma pretensje do autora dzienników ,że wybrał nie to co powinien , z tym nie mogę polemizować , ale zgodzi się Pan , że bardzo dobrze ,że w ogóle napisał , wydał itd. Ile z tym jest zachodu - Pan wie najlepiej.
Nikt mądry - kto się interesuje Beksińskim nie odbierze Panu , Panie Piotrze ogromnej wręcz tytanicznej pracy jaką Pan włożył w pokazanie światu Beksińskiego. Poświęcił Pan mu swoje życie .
A to że Beksiński wiele lat miał do Pana pretensje ? , a może faktycznie wybrano tylko te fragmenty w których są tylko pretensje ? Może są dzienniki , w których Beksiński chwali Pana za to dobro które mu Pan dał ?
Ja myślę ,że Beksiński nie tworzył by takich dobrych dzieł , gdyby mu trochę Dmochowski nie " przypiekł " - to znaczy w pojęciu Beksińskiego .
Rozumiem obawy jakie miał Beksiński w tamtym czasie : Urząd Skarbowy , obrót walutami-teraz to śmieszne -ale kiedyś kryminał. Z jego dzienników
" wyłazi" też zwykła zawiść o to ,że on jako twórca dostaje często za swoje prace mniej , jak ten co to sprzedaje.Nie tylko Pan był adresatem tych niemiłych słów : galeria sióstr , innym też się dostało. Był miły dowcipny , żartował , a w dzienniku często przywalił z jaką durną osobą miał do czynienia.
Gdzie jest prawda ? To jak zwykle : punk widzenia zależy od punktu siedzenia - może nie pośrodku , ale chyba między.
Dobrze ,że coś się dzieje - jeśli piszący Dzienniki zarobił na książce to też dobrze - bo widać ,że ten temat ludzi interesuje - kupują - sam kupiłem w Lidlu.
Jeśli Beksiński dobrze się sprzedaje - to może wydać : Zmagania ... ?
Szczególnie dobry czas byłby po filmie .

Pozdrawiam wszystkich sympatyków Beksińskieg

Ryszard Kania

06.06.2016, 12:23
Piotr Dmochowski
Czy ktos, kto przeczytal korespondencje pomiedzy Mistrzem a mna potrafilby okreslic date listu, w ktorym Mistrz opowiada jak powstal obraz "Katyn"? Przyrzeklem ten opis Krakowowi do ich stalej wystawy i nie moge go znalezc w tej ogromnej masie listow.

Z gory dziekuje.

Piotr Dmochowski

06.06.2016, 16:40
nemesis
opis do tego obrazu znajduje się w tomie pierwszym na 149 stronie

06.06.2016, 16:40
nemesis
opis do tego obrazu znajduje się w tomie pierwszym na 149 stronie

06.06.2016, 19:59
Piotr Dmochowski
Serdeczne dzieki

Piotr Dmochowski

02.10.2016, 11:02
Ryszard Kania
Byłem w kinie wczoraj na " Ostatniej Rodzinie " , a dzisiaj akurat w tm momencie Andrzej Seweryn - opowiada o tym w Dzień Dobry TVN.
Coś wspaniałego ,że doczekaliśmy się takiego momentu.
Wtrącając do tego swój komentarz : perfekcyjna gra aktorów,
naprawdę dobry film. Trochę szkoda ,że malarstwo Beksińskiego to jednak tutaj, tylko słabo zarysowane tło akcji filmu.Wzajemne stosunki Beksiński - Dmochowski , pokazane od strony odczuć Beksińskiego. Ktoś w forum nawet napisał ,że wyszło na filmie jak nieuczciwie postępował Dmochowski .
Z tym absolutnie się nie zgadzam. Film to film , mimo ,że oparty na faktach.
Nie lubię krytyki niekonstruktywnej - jeśli ktoś chce krytykować P. Piotra - to niech wybierze sobie jakiegoś malarza - poświęci jego twórczości całe swoje życie .
Życie i pieniądze , bo przez wiele lat takiego artystę trzeba utrzymywać zrobi to lepiej niż P. Piotr, i wtedy ma prawo krytykować.
Gdyby nie było Pana Dmochowskiego - to Beksiński na pewno nie był by tak znany jak teraz .
Ważne aby "gadali " i nie pomylili nazwiska !!

28.10.2016, 16:35
Ibanez97
Dziękuję za wydanie 3 tomów korespondencji między Panem a Mistrzem. Wspaniała lektura, która przybliża nam nietuzinkową postać Zdzisława.
Pozdrawiam

13.12.2016, 18:00
Daniel Gawełda
Dopisuję do wątku bo tego on dotyczy. Panie Piotrze, wiele materiałów jakie powinny znajdować się tu:

http://beksinski.dmochowskigallery.net/library.php?section=bibliografia_polski

jest niedostępnych. Ma ich tu nie być czy też jest to jakiś problem techniczny ?

pozdrawiam

20.12.2016, 15:21
Piotr Dmochowski
Ja je odnajduje na ekranie. Moze to wina panskiego koputera?

25.12.2016, 13:39
Daniel Gawełda
Ma Pan rację. To problem mego komputera. Przepraszam za zamieszanie.

pozdrawiam

03.01.2017, 11:19
Piotr Dmochowski
Sygnalizuje dwa moje spotkania z warszawskimi czytelnikami drugiego wydania "Zmagan":

https://youtu.be/lpATXROLtAM

Piotr Dmochowski

03.01.2017, 11:20
Piotr Dmochowski
A to jest link do drugiego spotkania z czytelnikam "Zmagan"


https://youtu.be/ODyQ90aVA7U

05.01.2017, 12:22
Kamil Dawid C.
Bardzo cenne.
Wczoraj włączyłem, a żona za ścianą: ,,ooo, co tam nowego u Piotra?".
Głos, dykcja oraz specyficzny urok taki sam jak 30 lat temu, nie sposób się pomylić, kto mówi.
Później oczywiście obejrzeliśmy całość.
Drobne potknięcia językowe zakrył czar, to chyba długie lata we Francji zrobiły swoje, prawda?

Błogosławieństwo Pana, odnośnie reprodukcji Beks.pl, nie pozostawia cienia wątpliwości, teraz to już tylko brać nawet w ciemno. ;-)

Jedno "ale" - dlaczego tak krótko, dlaczego nikt nie pytał o ciekawostki, siedząc obok takiego źródła wiedzy w osobie Pana Piotra - echhhh...

Wyślij komentarz »


język | wybór strony | Przewodnik po Muzeum | Wstęp do Muzeum | Sale Muzealne | nowości | biblioteka | filmoteka | fonoteka | wspomnienia

forum | księga gości | o galerii | o właścicielu galerii | linki | logowanie | kontakt | webmaster | tło muzyczne